Reklama

Wystarczyło kilkanaście sekund nagrania opublikowanego na profilu Lanette and Kurt na Facebooku, by internet ogłosił, że współczesne nastolatki kompletnie nie poradzą sobie w dorosłym życiu. Ale może problem wcale nie leży po ich stronie?

Na filmie w tle słychać śmiech rodziców. Mama żartuje, że taką czynność powinien umieć wykonać już 7-latek. W komentarzach natychmiast pojawiły się głosy: „to pokolenie wyginie”, „oni nic nie potrafią”, „co będzie, gdy zostaną sami”. Film wyświetlono ponad 6 mln razy i okrzyknięto symbolem bezradności dzisiejszych nastolatków.

Nastolatek nie umie obrać marchewki. Ale czy to naprawdę jego wina?

Patrząc na takie nagranie, łatwo się oburzyć. Trudno uwierzyć, że niemal dorosły chłopak nie potrafi użyć obieraczki. Jeszcze kilkanaście lat temu większość dzieci umiała pomagać w kuchni, sprzątać, zrobić herbatę czy obrać ziemniaki. Po chwili pojawia się niewygodne pytanie: skąd on miał się tego nauczyć?

Przecież nikt nie rodzi się z wiedzą, jak działa obieraczka, mop czy otwieracz do puszek. Tego trzeba dziecko nauczyć. Pokazać, pozwolić spróbować, cierpliwie patrzeć, jak robi bałagan i popełnia błędy. Tymczasem wielu rodziców – często z pośpiechu i zmęczenia – wyręcza dzieci we wszystkim.

Łatwiej samemu obrać warzywa, posprzątać, zrobić kanapkę niż czekać, aż dziecko zrobi to trzy razy wolniej i rozniesie przy tym pół kuchni. Problem w tym, że po latach takiego wyręczania nagle budzimy się z nastolatkiem, który naprawdę nie wie, jak obrać marchewkę.

Dzisiejsze dzieci umieją inne rzeczy niż my

Dorośli uwielbiają powtarzać, że kiedyś dzieci były bardziej samodzielne. Ale prawda jest bardziej skomplikowana.

Dzisiejsi nastolatkowie nie potrafią wielu rzeczy, które dla starszych pokoleń są oczywiste. Nie wiedzą, jak zaadresować kopertę, nie umieją korzystać z papierowej mapy. W komentarzach pod filmikiem z marchewką internauci wymieniali właśnie takie „wymierające” umiejętności.

Z drugiej strony ci sami nastolatkowie świetnie odnajdują się w świecie, którego wielu dorosłych nie rozumie. Potrafią błyskawicznie znaleźć informacje, poruszać się po nowych technologiach, tworzyć filmy, montować wideo, obsługiwać programy i aplikacje, o których ich rodzice często nie mają pojęcia.

Nie są mniej zdolni. Są po prostu wychowani do innych kompetencji.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zabraknie równowagi. Bo można świetnie montować filmiki i jednocześnie nie umieć włączyć pralki. Można znać wszystkie funkcje telefonu, ale nie wiedzieć, jak usmażyć jajecznicę.

To nie nastolatki są nieprzygotowane. To my przestaliśmy je przygotowywać

Najbardziej uderzające w tym filmiku nie jest to, że chłopak nie potrafił obrać marchewki. Najbardziej zaskakuje jego reakcja, gdy w końcu mu się udało. Był zachwycony. Uśmiechał się, patrzył na obraną marchewkę z dumą, jakby właśnie wygrał jakiś konkurs. I chyba właśnie to mówi najwięcej o dzisiejszych dzieciach.

One wcale nie są leniwe ani niezdolne. Chcą się uczyć. Chcą próbować. Tylko często nikt nie daje im na to szansy.

Przez lata zapisujemy dzieci na angielski, robotykę, korepetycje i treningi. Chcemy, żeby rozwijały pasje i miały lepszy start niż my. A gdzieś po drodze zapominamy, że „prawdziwe życie” to także obieranie marchewki, wstawienie prania, zrobienie zakupów czy ugotowanie makaronu.

Może więc współczesne pokolenie nastolatków wcale nie wyginie. Ale tylko pod warunkiem, że wreszcie przestaniemy robić wszystko za nie.

Zobacz także: Wystarczyła chwila w Lidlu. Zrozumiałam coś smutnego o dzisiejszych nastolatkach

Reklama
Reklama
Reklama