Babcia wypięła się na nas i nie weźmie wnuków na ferie. Gdy poznałam powód, padłam
Myślałam, że ferie zimowe mamy ogarnięte, a dzieci będą szczęśliwe jak co roku. Wystarczyła jedna rozmowa z moją mamą, żeby ten plan rozsypał się na kawałki.

Czuję w sobie ogromny żal i złość, które nie chcą minąć. Od lat było tak samo. Gdy przychodziły ferie zimowe, dzieci jechały do babci. Cieszyły się, odliczały dni, planowały spacery, lepienie pierogów i wieczory z bajkami. Ja z mężem brałam urlop w innym terminie albo po prostu ogarniałam pracę i dom, wiedząc, że dzieci są bezpieczne i szczęśliwe.
W tym roku też tak miało być. Zadzwoniłam do mamy z wyprzedzeniem, żeby wszystko ustalić. Spodziewałam się zwykłego „Dobrze, przywieź je w sobotę”. Zamiast tego usłyszałam, że ona nie może, że ma już plany. I że to nic osobistego.
Powód, który mnie zwalił z nóg
Zapytałam wprost, jakie plany mogą być ważniejsze niż wnuki. I wtedy padło zdanie, którego nie zapomnę. Moja mama oznajmiła spokojnie, że jedzie na ferie z poznanym niedawno mężczyzną. Że to dla niej ważne, że długo była sama i że w końcu chce pomyśleć o sobie. Szczerze, pomyślałam, że upadła na głowę.
Siedziałam z telefonem w ręku i nie wiedziałam, co powiedzieć. W mojej głowie było tylko jedno pytanie. Jak można wybrać romans zamiast własnych wnuków? Jak można nie widzieć, że dzieci czekają, że liczą na ten czas? Poczułam się tak, jakby ktoś wypiął się na całą naszą rodzinę, bez mrugnięcia okiem.

Matka kontra babcia, czyli konflikt pokoleń
Rozumiem, że każdy ma prawo do swojego życia. Rozumiem zmęczenie, potrzebę bliskości, nawet zakochanie. Tylko że dla mnie bycie babcią to coś więcej niż opcja do wyboru. To odpowiedzialność i obecność. To obietnica, której się nie łamie, bo komuś akurat zrobiło się wygodniej inaczej.
Najtrudniejsze było powiedzieć o tym dzieciom. Patrzyły na mnie z niedowierzaniem i pytały, czy babcia jest chora albo coś jej się stało. I wtedy pękło we mnie coś jeszcze bardziej. Bo ja mogę się złościć, mogę się oburzać, ale one po prostu poczuły się odstawione na bok.
Nie wiem, jak ten konflikt się skończy. Tak sobie tylko myślę, że czasem największy zawód przychodzi nie od obcych, tylko od tych, po których nigdy byśmy się tego nie spodziewali.
Monika
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Toksyczni rodzice rujnują życie dziecka. Po tych 10 zdaniach trudno się podnieść