Czy dziecko musi leżakować? „Panie zmuszają córkę do drzemki dla własnej wygody”
Nie każde dziecko potrzebuje drzemki w ciągu dnia. W wielu przedszkolach wciąż jednak obowiązuje czas leżakowania – i to właśnie on bywa powodem sporów między rodzicami a nauczycielami. Jedna z mam opisała w mailu do naszej redakcji sytuację swojej córki, która wraca z przedszkola sfrustrowana, bo codziennie musi leżakować, choć tego nie potrzebuje.

Mama 4-latki przyznaje, że jej córka już od dawna nie śpi w dzień. W domu funkcjonuje normalnie bez popołudniowej drzemki i nie jest zmęczona. Problem pojawił się dopiero w przedszkolu, gdzie po obiedzie wszystkie dzieci w grupie mają obowiązek położyć się na leżakach.
Dziewczynka nie potrafi zasnąć, więc przez długi czas musi tylko leżeć i czekać, aż inni się obudzą. Z relacji mamy wynika, że dla dziecka to bardzo frustrujące doświadczenie. Zamiast odpocząć, wraca z przedszkola rozdrażniona i zła.
Kobieta próbowała porozmawiać z nauczycielkami. Usłyszała jednak, że leżakowanie to nie tylko czas drzemki, ale też odpoczynku, relaksu, nabrania sił do dalszej części dnia. Według niej takie podejście nie bierze pod uwagę indywidualnych potrzeb dzieci.
„Mam wrażenie, że chodzi bardziej o wygodę dorosłych niż o dobro dzieci. Panie mogą trochę odpocząć od pracy, wypić kawę, a moja córka się męczy” – twierdzi.
Czy dziecko musi leżakować w przedszkolu?
Temat leżakowania budzi emocje wśród wielu rodziców. Jedne dzieci zasypiają w kilka minut i potrzebują drzemki, inne już w wieku czterech czy pięciu lat w ogóle nie śpią w ciągu dnia.
Co ciekawe, przepisy nie narzucają obowiązku leżakowania. W polskim prawie oświatowym nie ma regulacji, które określałyby, że dzieci w przedszkolu muszą spać po obiedzie. Organizację dnia – w tym czas odpoczynku – ustala sama placówka i zapisuje ją w swoim statucie.
Eksperci podkreślają jednak, że dzieciom w wieku przedszkolnym potrzebna jest chwila wyciszenia w ciągu dnia. Po kilku godzinach intensywnej zabawy i zajęć wiele z nich zwyczajnie potrzebuje odpoczynku. Nie zawsze musi to jednak oznaczać sen – czasem wystarczy spokojna aktywność, słuchanie bajki lub cicha zabawa.
Dlatego w części przedszkoli zamiast obowiązkowego spania wprowadza się tzw. czas relaksu, kiedy dzieci mogą leżeć, słuchać opowiadania albo zajmować się spokojnymi zabawami.
Jedno rozwiązanie dla wszystkich dzieci?
Zdaniem wielu rodziców największym problemem jest brak elastyczności. Gdy w grupie jest kilkanaścioro czy kilkadziesiąt dzieci, łatwiej narzucić jeden schemat dnia wszystkim niż dopasować go do potrzeb każdego z nich.
Tyle że dzieci rozwijają się w różnym tempie. Jedne kilkulatki nadal potrzebują popołudniowej drzemki, inne dawno z niej wyrosły. Dlatego coraz częściej pojawiają się głosy, że przedszkola powinny szukać kompromisu – np. pozwalać dzieciom, które nie zasypiają, na ciche zajęcia przy stolikach.
Mama przedszkolaczki przyznaje, że nie oczekuje specjalnego traktowania swojej córki. Chciałaby tylko, żeby dziewczynka nie była zmuszana do leżenia przez długi czas, skoro i tak nie potrafi zasnąć.
„Przecież można w tym czasie dać dzieciom książeczki albo pozwolić im rysować” – mówi. „Wtedy moja córka mogłaby odpocząć i nie denerwowałaby się, że jest do czegoś zmuszana” – dodaje.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: Skoro świt przyszła wiadomość z przedszkola. „Zostawiłam córkę w domu, nie będę ryzykować”