Dziadkowie nie chcą zabrać wnuków na ferie, podali powód. Matka: „Jestem rozczarowana”
Pamiętam, jak sama jako dziecko czekałam na zimowe wyjazdy z dziadkami. Teraz stoję po drugiej stronie i pierwszy raz naprawdę nie wiem, co powiedzieć własnym dzieciom.

Noszę w sobie rozczarowanie i żal, a jednocześnie próbuję nie zamienić tego w awanturę przy rodzinnym stole. Mam dwójkę dzieci w wieku szkolnym. Ferie od dawna były u nas planowane tak, jak u wielu rodzin. Część dni z nami, część u dziadków. Dzieci lubią ten czas. Dziadkowie zawsze opowiadali, że „zabiorą, pokażą, nauczą”, że to ich radość.
W tym roku zapytałam z wyprzedzeniem, żeby wszystko było jasno. I usłyszałam, że jednak nie wezmą wnuków na ferie. Powód podali od razu i właśnie on mnie dobił najbardziej: „Bo to już nie te czasy, dzieci są wymagające, a my chcemy odpocząć”. Powiedzieli to spokojnie, jakby mówili o odwołanym wyjściu do kina. A ja poczułam, jakby ktoś mi wyciągnął spod nóg dywan.
Nie chodzi o to, że ja „chcę się pozbyć dzieci”. Bo nie chcę. Chodzi o obietnicę, o budowanie więzi, o te wszystkie rozmowy, które dzieci słyszały miesiącami. O to, że one naprawdę czekały. Syn liczył dni, córka już szykowała swój mały plecak, bo „u babci zawsze jest najlepiej”. I co ja mam teraz powiedzieć? Że dziadkowie nie mają siły? Że wolą ciszę? Że odpoczynek jest ważniejszy od wspólnego czasu?
Pamiętam przy tym swoje ferie z dziadkami: co roku wyjazdy na narty, sanki, w góry. Im się jakoś zawsze chciało.
Dziadkowie nie chcą zabrać wnuków na ferie. Kiedy to się tak zmieniło?
Rozumiem zmęczenie, wiek, zdrowie. Wiem, że dziadkowie nie są od tego, żeby wyręczać rodziców. Tylko że w naszej rodzinie to nie było „wymyślone przeze mnie”. To była ich propozycja, ich słowa, ich plan. I nagle słyszę, że dzieci są „za głośne”, „za szybkie”, że trzeba „ciągle czegoś pilnować”. Jakby wnuki były obowiązkiem, a nie bliskością.
Najbardziej boli mnie ton. Nie troska, nie „Boję się, że nie dam rady”, tylko chłodne „Nie, bo chcemy odpocząć”. A ja mam w głowie pytanie: to kiedy jest miejsce na wnuki, skoro zawsze jest coś? Praca, zakupy, serial, wyjazd, remont, odpoczynek?

Ferie z dziadkami były dla dzieci marzeniem, a dla mnie chwilą oddechu
Tak, przyznam uczciwie: dla mnie to też była nadzieja na kilka spokojniejszych dni. Nie na luksusy, tylko na zwykłe ogarnięcie życia. Praca, dom, pranie, gotowanie, wszystko naraz. Każdy, kto ma dzieci, wie, jak wygląda codzienność. I nie wstydzę się tego, że czasem potrzebuję złapać oddech.
Jak rozmawiać, kiedy dziadkowie odmawiają opieki nad wnukami?
Nie chcę wojny. Nie chcę robić z dziadków czarnych charakterów. Ale też nie chcę udawać, że nic się nie stało. Zastanawiam się, czy nie usiąść z nimi i spokojnie powiedzieć wprost: „To zabolało mnie i zabolało dzieci”. Że jeśli nie mają siły na całe ferie, to może choć dwa dni. Albo wspólny dzień na sankach, bez nocowania.
Jestem rozczarowana. I smutna. Moje dzieci uczą się właśnie, że dorosłe obietnice potrafią być kruche. A ja nie umiem tego ładnie ubrać w słowa.
Kinga T.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Naucz dziecko tych 4 rzeczy o pieniądzach. Nigdy nie wpadnie w finansowe kłopoty