Dzieci chcą wierzyć w św. Mikołaja. Obowiązkiem rodziców jest tego nie zepsuć
Wiem, że kiedyś moje dziecko podrośnie i samo zacznie wszystko rozumieć. Dziś jednak jego oczy wciąż błyszczą, kiedy mówi o św. Mikołaju, i nie pozwolę nikomu zgasić tego światła.

Szanowna Redakcjo, w ostatnich tygodniach kilka razy usłyszałam, że „oszukiwanie dzieci” nie ma sensu, a prawda powinna być podana jak najszybciej. Słucham takich opinii i zwyczajnie ich nie rozumiem.
Chcę, żeby moje dziecko wierzyło w św. Mikołaja
Moje dziecko ma dopiero sześć lat. Wciąż wierzy, że św. Mikołaj naprawdę przychodzi pod nasz dach i zostawia prezenty. Widzę w jego oczach zachwyt, gdy opowiada, że słyszało dzwoneczki albo że Mikołaj na pewno wie, że było grzeczne. I myślę sobie – dlaczego ktoś miałby mu to odbierać.
Dzieciństwo mija szybciej, niż jesteśmy w stanie zauważyć. Ledwie przywykniemy do małych rączek obejmujących nas za szyję, a one już znikają, bo dziecko wyrasta, dojrzewa, uczy się świata. Ta wiara w św. Mikołaja to jedno z niewielu miejsc, gdzie magia dzieciństwa ma jeszcze szansę trwać. I dopóki moje dziecko chce w nią wierzyć, ja będę je w tym wspierać.
Prawdomówność nie polega na odbieraniu dziecięcej radości
Zastanawiam się, skąd w rodzicach to przekonanie, że koniecznie trzeba wszystko tłumaczyć i racjonalizować. Że jak powiemy dziecku „Mikołaja nie ma”, to nagle staje się bardziej dojrzałe, mądrzejsze, gotowe na dorosłość. Tymczasem z mojego doświadczenia wynika, że dziecko doskonale odróżnia bajkę od rzeczywistości wtedy, kiedy jest na to gotowe. Nie trzeba mu tego brutalnie wyrywać z rąk wcześniej.
Dla mnie prawda to coś więcej niż suche fakty. To także uważność na emocje drugiego człowieka, zwłaszcza małego. Jeżeli moje dziecko wierzy, że gdzieś na niebie ktoś czyta jego list, słucha jego pragnień, a potem zostawia mu mały prezent, to widzę w tym tylko dobro. Widzę poczucie bezpieczeństwa, radość i coś, co za kilka lat samo będzie wspominało jako swoje piękne dzieciństwo. Po co miałabym mu to zabierać? Bo ktoś uważa, że „trzeba być szczerym”? Dla mnie szczerość oznacza również szacunek dla dziecięcej wrażliwości.

Chcę, żeby moje dziecko jak najdłużej było dzieckiem
Wiem, że nadejdzie dzień, kiedy samo zapyta, jak to naprawdę jest. I wtedy odpowiem. Bez wstydu, bez poczucia winy. Powiem, że chciałam dać mu trochę magii, trochę zachwytu i trochę beztroski, zanim świat zacznie wymagać od niego poważnych decyzji i twardego stąpania po ziemi. Bo dzieciństwo nie wróci. A my, rodzice, mamy tylko chwilę, żeby je ochronić.
Dlatego proszę innych dorosłych: nie gaście w dzieciach tej wiary. Nie odbierajcie im radości z czekania na Mikołaja. Pozwólcie im pisać listy, zostawiać ciasteczka i nasłuchiwać dzwoneczków. To nie jest kłamstwo. To jest prezent, który możemy im dać – krótki czas, w którym świat jest jeszcze prosty, dobry i pełen cudownych wyobrażeń. I ja chcę, żeby moje dziecko mogło z tego korzystać tak długo, jak tylko będzie potrzebować.
Izabela
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: 10 bajek, które powinny być zakazane. „Jeśli dziecko je ogląda, szkodzisz jego rozwojowi”