Dzieci w przedszkolu wskazały swój wymarzony zawód. „Szczęka mi opadła”
Jedno niewinne pytanie w przedszkolnej sali wywołało zdziwienie, którego ta mama się nie spodziewała. Odpowiedzi dzieci były tak podobne, że trudno było uwierzyć, że to przypadek.

Kilka dni temu do naszej redakcji trafił list od mamy kilkuletniego chłopca. Opisała sytuację z przedszkola, która początkowo wydawała się zupełnie zwyczajna – aż do momentu, gdy dzieci zaczęły odpowiadać na pytanie swojej wychowawczyni.
Chodziło o coś bardzo prostego. Pani zapytała maluchy o wymarzony zawód. Takie rozmowy odbywają się w przedszkolach od lat – jedne dzieci mówią, że chcą być strażakami, inne lekarzami, policjantami albo weterynarzami.
Tym razem jednak odpowiedzi były zupełnie inne.
„Kiedy syn opowiadał mi o tym w domu, szczęka mi opadła” – pisze mama w liście do redakcji.
„Prawie wszystkie dzieci odpowiedziały tak samo”
Jak relacjonuje autorka listu, wychowawczyni zaczęła pytać dzieci po kolei o to, kim chciałyby zostać w przyszłości. Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
„Okazało się, że niemal wszystkie dzieci odpowiedziały: youtuber” – pisze mama. „Nie lekarz, nie strażak, nie nauczyciel. Prawie każdy mówił dokładnie to samo”.
Dla niej było to spore zaskoczenie. Jak przyznaje, nie spodziewała się, że tak małe dzieci w ogóle znają takie pojęcie.
„Zaczęłam się zastanawiać, skąd przedszkolaki wiedzą o takich rzeczach. Mój syn nawet nie ogląda YouTube’a, więc nie bardzo rozumiem, skąd wzięły się takie odpowiedzi” – czytamy w liście.
Mama dodaje też, że wśród kilkunastu dzieci tylko jedno lub dwoje wymieniło inne zawody.
„Byłam trochę zaniepokojona. Pomyślałam, że coś się zmienia w świecie dzieci, skoro nikt nie marzy o byciu lekarzem czy sportowcem”.
Internetowe marzenia najmłodszych
Zdziwienie tej mamy jest całkiem naturalne. Dla wielu dorosłych zawód youtubera wciąż brzmi bardziej jak hobby niż poważny plan na przyszłość.
Jednak dla dzieci, które dorastają w świecie internetu, twórcy internetowi są często tak samo rozpoznawalni jak aktorzy czy sportowcy. Wystarczy kilka popularnych filmów, by nazwisko ulubionego twórcy znała cała grupa przedszkolna.
Nie zawsze jednak oznacza to, że każde dziecko naprawdę ogląda takie treści.
Bardzo często działa tu mechanizm powtarzania – jedno dziecko coś powie, drugie to podchwyci, a kolejne powtórzy. I nagle okazuje się, że cała grupa ma identyczne „marzenie”.

Dziecięce odpowiedzi zmieniają się szybciej, niż myślimy
Historia z listu przypomniała mi coś jeszcze. Kiedy moje własne dzieci były w przedszkolu, sytuacja wyglądała bardzo podobnie.
W ich grupach też przez pewien czas niemal każdy chciał zostać youtuberem. I – co ciekawe – wcale nie oznaczało to, że wszystkie dzieci spędzały godziny przed ekranem. W rzeczywistości tylko nieliczne naprawdę oglądały YouTube’a.
Reszta po prostu powtarzała to, co usłyszała od kolegów.
Dzieci w tym wieku często myślą bardzo zbiorowo. Jeśli w grupie pojawi się jeden pomysł, szybko staje się wspólną odpowiedzią dla wszystkich.
Co ciekawe, kilka lat później sytuacja wygląda już zupełnie inaczej.
Wśród starszych dzieci w szkole podstawowej coraz częściej słychać bardziej zróżnicowane pomysły na przyszłość. Jedni mówią o zawodzie weterynarza, inni o pracy dentysty, jeszcze inni o sporcie albo projektowaniu gier.
Przedszkolne deklaracje bardzo rzadko okazują się więc prawdziwą zapowiedzią przyszłości.
I być może właśnie dlatego warto patrzeć na nie z lekkim uśmiechem – nawet jeśli czasem naprawdę potrafią zaskoczyć.
Zobacz też: Te dzieci mają dobre oceny bez korepetycji. W ich domach obowiązuje 5 reguł