Jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo w sieci? Rozmowa z ekspertem Google, Kamilem Brzezińskim
Wiele dzieci swobodnie korzysta z telefonów, tabletów czy komputerów eksplorując Internet. Treści z jakimi się w nim spotykają mogą jednak nie tylko sprzyjać ich edukacji i rozrywce, ale również być nieodpowiednie lub stwarzać zagrożenie. W jaki sposób rodzice powinni zapewnić dzieciom bezpieczeństwo
w sieci? Na nasze pytania odpowiada ekspert Kamil Brzeziński, Product Manager w Google, prelegent konferencji “Safe Family Day”, zorganizowanej przez Mamotoja.pl oraz Polki.pl i Google Polska, poświęconej bezpieczeństwu dzieci
w Internecie.

Znamy film “Kevin w Sam w Domu”, można go w pewnym sensie zastosować jako alegorię do współczesnych czasów, kiedy dziecko zostaje samo w przestrzeni Internetu. Co właściwie czeka na dziecko w Internecie, gdy rodzice “nie patrzą”?
To bardzo trafna alegoria. Kiedy Kevin został sam, na początku świetnie się bawił, jedząc lody i oglądając telewizję, ale szybko musiał zmierzyć się z realnym zagrożeniem. Podobnie jest w sieci. Gdy rodzice “nie patrzą”, dziecko na początku eksploruje fascynujący świat gier i bajek. Jednak bez nadzoru bardzo szybko może natrafić na treści, na które nie jest gotowe emocjonalnie. Czekają tam na nie nieodpowiednie obrazy (przemoc, pornografia), cyberprzemoc (hejt ze strony rówieśników lub nieznajomych), a także internetowi oszuści i drapieżnicy (tzw. grooming). Ponadto, w sieci czają się pułapki w postaci algorytmów zaprojektowanych tak, by zatrzymać uwagę dziecka jak najdłużej, co często prowadzi do przestymulowania, problemów ze snem i uzależnienia od ekranu. Dziecko bez wsparcia dorosłego jest w tym cyfrowym świecie po prostu bezbronne.
W takim razie, w jaki sposób my, rodzice możemy zadbać o bezpieczeństwo swojego dziecka w sieci? Jakie narzędzia kontroli rodzicielskiej mogą być w tym dla nas wsparciem?
Bezpieczeństwo w sieci opiera się na dwóch filarach: relacji z dzieckiem i wsparciu technologicznym. Żadna aplikacja nie zastąpi szczerej rozmowy, edukowania o zagrożeniach i budowania zaufania, by dziecko nie bało się do nas przyjść, gdy coś w sieci je zaniepokoi.
Aplikacje takie jak Google Family Link to nasze “cyfrowe pasy bezpieczeństwa” albo, jak to ująłem w swojej prezentacji, “cyfrowy kask”. Narzędzie to pozwala nam nie tyle inwigilować, co mądrze towarzyszyć dziecku. Dzięki niemu możemy:
- Ustawić limity czasu spędzanego przed ekranem (np. 2 godziny dziennie i blokada telefonu na czas snu),
- Zatwierdzać lub blokować aplikacje, które dziecko chce pobrać,
- Sprawdzać lokalizację urządzenia,
- Włączyć funkcję SafeSearch, która filtruje drastyczne lub przeznaczone dla dorosłych wyniki wyszukiwania w Google.
Czy takie narzędzia i ustawienia można dostosować do wieku dziecka?
Zdecydowanie tak i to jest ich największa zaleta. Cyfrowe rodzicielstwo musi ewoluować wraz z dorastaniem dziecka. To naturalne, że 7-latek potrzebuje zupełnie innej ochrony niż 14-latek.
W Google Family Link możemy elastycznie dostosowywać zasady. Dla młodszych dzieci możemy stworzyć tzw. "białą listę" i zezwolić wyłącznie na aplikacje edukacyjne oraz na korzystanie z YouTube Kids, gdzie treści są rygorystycznie filtrowane. Wraz z wiekiem, filtry w sklepie Google Play czy na platformie YouTube mogą być stopniowo luzowane (np. dopuszczając treści dla nastolatków). Z czasem zdejmujemy blokady na konkretne aplikacje, ale wciąż możemy monitorować ogólny czas przed ekranem, ucząc nastolatka samoregulacji.

Rodzice w trosce o bezpieczeństwo decydują się na pełne ograniczenie dostępu do Internetu. Czy w dzisiejszych czasach taki zakaz ma sens
Rozumiem intencje, które za tym stoją, ale w dzisiejszych czasach całkowity zakaz to iluzja bezpieczeństwa. Po pierwsze, cyfrowe wykluczenie często oznacza wykluczenie z grupy rówieśniczej. Dzieci rozmawiają o grach, wymieniają się notatkami na komunikatorach - odcięcie od tego rodzi frustrację i poczucie osamotnienia. Miałem tak ze swoją córką. Długo broniliśmy się przed smartfonem dla niej i była ostatnia w klasie, i to kilka lat za rówieśnikami, kiedy dostała swój pierwszy telefon. Po drugie, zakazany owoc smakuje najlepiej. Dziecko i tak znajdzie dostęp do sieci – u koleżanki, w szkole, na niezabezpieczonym urządzeniu – i będzie tam całkowicie pozbawione naszej opieki oraz umiejętności radzenia sobie z zagrożeniami. Zamiast chować Internet przed dziećmi, naszym zadaniem jest nauczenie ich, jak bezpiecznie po nim nawigować. To tak, jak z nauką pływania – nie zamykamy przed dzieckiem basenu w obawie przed utonięciem, tylko zakładamy mu rękawki, wchodzimy do wody razem z nim i powoli uczymy, jak utrzymać się na powierzchni. Znowu przytoczę przykład z naszego domu, w którym nie używa się Tik-Toka, a córka i tak dzięki swojej grupie na WhatsApp poznaje krótkie filmy, przed którymi chcieliśmy ją chronić.
AI stało się ogólnodostępne, z narzędzi mogą korzystać osoby od 13 roku życia. Jakie podejście powinien przyjąć rodzic wobec narzędzi AI? Co rodzice powinni wiedzieć o AI np. o asystencie Gemini jako narzędziu?
Przede wszystkim – nie należy się AI bać. Narzędzia takie jak sztuczna inteligencja od Google (Gemini) stają się nowym standardem w pracy i edukacji. Rodzice powinni przyjąć postawę otwartego przewodnika.
Należy uświadomić dziecku, że AI to asystent, który pomoże w burzy mózgów do szkolnego projektu, wytłumaczy trudne zagadnienie z fizyki czy pomoże w nauce języków. Trzeba jednak podkreślić, że AI nie jest wyrocznią. Sztuczna inteligencja czasami się myli (tzw. halucynacje), dlatego każdą informację należy traktować krytycznie i umieć zweryfikować ją w wiarygodnych źródłach. Warto też pamiętać, że zgodnie z regulaminem, młodzież poniżej 13 roku życia może korzystać z Gemini, ale pod warunkiem, że ich konta Google są zarządzane właśnie przez usługę Family Link, co daje rodzicom dodatkową kontrolę.
Jakie narzędzia i zasady najlepiej sprawdziły się w Twojej rodzinie? Co mógłbyś poradzić rodzicom, którzy chcieliby zapewnić swoim dzieciom bezpieczne środowisko cyfrowe?
W moim domu najlepiej sprawdziła się zasada złotego środka i "stref wolnych od ekranów". Przy stole podczas posiłków nie korzystamy z telefonów – i ta zasada dotyczy również nas, dorosłych!
Jeśli chodzi o narzędzia, Google Family Link daje mi ogromny spokój ducha, szczególnie w kwestii harmonogramu snu (blokowanie telefonu o konkretnej godzinie) i weryfikacji tego, z jakich aplikacji i gier korzystają. Jeden z moich synów jest już dorosły, a drugi w tym roku wchodzi w dorosłość, więc dla nich narzędzia się już nie przydają. Jednak młodsza córka (12 lat) jest pod naszą kontrolą ze wsparciem aplikacji do zarządzania czasem i aplikacjami.
Moją główną radą dla rodziców jest: bądźcie cyfrowymi przewodnikami, a nie tylko policjantami. Zamiast tylko ograniczać, zapytajcie dziecko: "W co dzisiaj grasz? Pokażesz mi, jak to działa?". Oglądajcie z nimi filmiki, grajcie w ich gry. Kiedy wykażemy szczere zainteresowanie ich cyfrowym światem, one znacznie chętniej przyjdą do nas po pomoc, gdy spotka je tam coś złego. Ja w ten sposób zacząłem grać w Minecraft, Fortnite i Valorant oraz zrozumiałem co to jest Roblox. Najlepiej uczyć się od naszych dzieci i uczyć ich przez wspólną zabawę w cyfrowym świecie.