Reklama

Znamy film “Kevin w Sam w Domu”, można go w pewnym sensie zastosować jako alegorię do współczesnych czasów, kiedy dziecko zostaje samo w przestrzeni Internetu. Co właściwie czeka na dziecko w Internecie, gdy rodzice “nie patrzą”?

To bardzo trafna alegoria. Kiedy Kevin został sam, na początku świetnie się bawił, jedząc lody i oglądając telewizję, ale szybko musiał zmierzyć się z realnym zagrożeniem. Podobnie jest w sieci. Gdy rodzice “nie patrzą”, dziecko na początku eksploruje fascynujący świat gier i bajek. Jednak bez nadzoru bardzo szybko może natrafić na treści, na które nie jest gotowe emocjonalnie. Czekają tam na nie nieodpowiednie obrazy (przemoc, pornografia), cyberprzemoc (hejt ze strony rówieśników lub nieznajomych), a także internetowi oszuści i drapieżnicy (tzw. grooming). Ponadto, w sieci czają się pułapki w postaci algorytmów zaprojektowanych tak, by zatrzymać uwagę dziecka jak najdłużej, co często prowadzi do przestymulowania, problemów ze snem i uzależnienia od ekranu. Dziecko bez wsparcia dorosłego jest w tym cyfrowym świecie po prostu bezbronne.

W takim razie, w jaki sposób my, rodzice możemy zadbać o bezpieczeństwo swojego dziecka w sieci? Jakie narzędzia kontroli rodzicielskiej mogą być w tym dla nas wsparciem?

Bezpieczeństwo w sieci opiera się na dwóch filarach: relacji z dzieckiem i wsparciu technologicznym. Żadna aplikacja nie zastąpi szczerej rozmowy, edukowania o zagrożeniach i budowania zaufania, by dziecko nie bało się do nas przyjść, gdy coś w sieci je zaniepokoi.

Aplikacje takie jak Google Family Link to nasze “cyfrowe pasy bezpieczeństwa” albo, jak to ująłem w swojej prezentacji, “cyfrowy kask”. Narzędzie to pozwala nam nie tyle inwigilować, co mądrze towarzyszyć dziecku. Dzięki niemu możemy:

  • Ustawić limity czasu spędzanego przed ekranem (np. 2 godziny dziennie i blokada telefonu na czas snu),
  • Zatwierdzać lub blokować aplikacje, które dziecko chce pobrać,
  • Sprawdzać lokalizację urządzenia,
  • Włączyć funkcję SafeSearch, która filtruje drastyczne lub przeznaczone dla dorosłych wyniki wyszukiwania w Google.

Czy takie narzędzia i ustawienia można dostosować do wieku dziecka?

Zdecydowanie tak i to jest ich największa zaleta. Cyfrowe rodzicielstwo musi ewoluować wraz z dorastaniem dziecka. To naturalne, że 7-latek potrzebuje zupełnie innej ochrony niż 14-latek.

W Google Family Link możemy elastycznie dostosowywać zasady. Dla młodszych dzieci możemy stworzyć tzw. "białą listę" i zezwolić wyłącznie na aplikacje edukacyjne oraz na korzystanie z YouTube Kids, gdzie treści są rygorystycznie filtrowane. Wraz z wiekiem, filtry w sklepie Google Play czy na platformie YouTube mogą być stopniowo luzowane (np. dopuszczając treści dla nastolatków). Z czasem zdejmujemy blokady na konkretne aplikacje, ale wciąż możemy monitorować ogólny czas przed ekranem, ucząc nastolatka samoregulacji.

Kamil Brzeziński podczas konferencji Safe Family Day Fot. Adrian Stykowski
Kamil Brzeziński podczas konferencji Safe Family Day Fot. Adrian Stykowski

Rodzice w trosce o bezpieczeństwo decydują się na pełne ograniczenie dostępu do Internetu. Czy w dzisiejszych czasach taki zakaz ma sens

Rozumiem intencje, które za tym stoją, ale w dzisiejszych czasach całkowity zakaz to iluzja bezpieczeństwa. Po pierwsze, cyfrowe wykluczenie często oznacza wykluczenie z grupy rówieśniczej. Dzieci rozmawiają o grach, wymieniają się notatkami na komunikatorach - odcięcie od tego rodzi frustrację i poczucie osamotnienia. Miałem tak ze swoją córką. Długo broniliśmy się przed smartfonem dla niej i była ostatnia w klasie, i to kilka lat za rówieśnikami, kiedy dostała swój pierwszy telefon. Po drugie, zakazany owoc smakuje najlepiej. Dziecko i tak znajdzie dostęp do sieci – u koleżanki, w szkole, na niezabezpieczonym urządzeniu – i będzie tam całkowicie pozbawione naszej opieki oraz umiejętności radzenia sobie z zagrożeniami. Zamiast chować Internet przed dziećmi, naszym zadaniem jest nauczenie ich, jak bezpiecznie po nim nawigować. To tak, jak z nauką pływania – nie zamykamy przed dzieckiem basenu w obawie przed utonięciem, tylko zakładamy mu rękawki, wchodzimy do wody razem z nim i powoli uczymy, jak utrzymać się na powierzchni. Znowu przytoczę przykład z naszego domu, w którym nie używa się Tik-Toka, a córka i tak dzięki swojej grupie na WhatsApp poznaje krótkie filmy, przed którymi chcieliśmy ją chronić.

AI stało się ogólnodostępne, z narzędzi mogą korzystać osoby od 13 roku życia. Jakie podejście powinien przyjąć rodzic wobec narzędzi AI? Co rodzice powinni wiedzieć o AI np. o asystencie Gemini jako narzędziu?

Przede wszystkim – nie należy się AI bać. Narzędzia takie jak sztuczna inteligencja od Google (Gemini) stają się nowym standardem w pracy i edukacji. Rodzice powinni przyjąć postawę otwartego przewodnika.

Należy uświadomić dziecku, że AI to asystent, który pomoże w burzy mózgów do szkolnego projektu, wytłumaczy trudne zagadnienie z fizyki czy pomoże w nauce języków. Trzeba jednak podkreślić, że AI nie jest wyrocznią. Sztuczna inteligencja czasami się myli (tzw. halucynacje), dlatego każdą informację należy traktować krytycznie i umieć zweryfikować ją w wiarygodnych źródłach. Warto też pamiętać, że zgodnie z regulaminem, młodzież poniżej 13 roku życia może korzystać z Gemini, ale pod warunkiem, że ich konta Google są zarządzane właśnie przez usługę Family Link, co daje rodzicom dodatkową kontrolę.

Jakie narzędzia i zasady najlepiej sprawdziły się w Twojej rodzinie? Co mógłbyś poradzić rodzicom, którzy chcieliby zapewnić swoim dzieciom bezpieczne środowisko cyfrowe?

W moim domu najlepiej sprawdziła się zasada złotego środka i "stref wolnych od ekranów". Przy stole podczas posiłków nie korzystamy z telefonów – i ta zasada dotyczy również nas, dorosłych!

Jeśli chodzi o narzędzia, Google Family Link daje mi ogromny spokój ducha, szczególnie w kwestii harmonogramu snu (blokowanie telefonu o konkretnej godzinie) i weryfikacji tego, z jakich aplikacji i gier korzystają. Jeden z moich synów jest już dorosły, a drugi w tym roku wchodzi w dorosłość, więc dla nich narzędzia się już nie przydają. Jednak młodsza córka (12 lat) jest pod naszą kontrolą ze wsparciem aplikacji do zarządzania czasem i aplikacjami.

Moją główną radą dla rodziców jest: bądźcie cyfrowymi przewodnikami, a nie tylko policjantami. Zamiast tylko ograniczać, zapytajcie dziecko: "W co dzisiaj grasz? Pokażesz mi, jak to działa?". Oglądajcie z nimi filmiki, grajcie w ich gry. Kiedy wykażemy szczere zainteresowanie ich cyfrowym światem, one znacznie chętniej przyjdą do nas po pomoc, gdy spotka je tam coś złego. Ja w ten sposób zacząłem grać w Minecraft, Fortnite i Valorant oraz zrozumiałem co to jest Roblox. Najlepiej uczyć się od naszych dzieci i uczyć ich przez wspólną zabawę w cyfrowym świecie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...