Krótka lista prezentów dla dziecka, które ma wszystko. 5 rzeczy, które na pewno nie trafią w kąt
Zdarza mi się stać przed półką z zabawkami i mieć wrażenie, że wszystko już widziałam. A jednak są prezenty, które potrafią zaskoczyć dziecko nie dlatego, że są drogie, tylko dlatego, że trafiają w prawdziwą potrzebę.

Kupowanie prezentu dla dziecka, które „ma wszystko”, to niby luksusowy problem, a w praktyce niezła łamigłówka. Widziałam już wiele sytuacji, w których fajny, modny gadżet lądował po tygodniu na dnie skrzyni z zabawkami, bo był tylko kolejną rzeczą do kolekcji.
Z czasem nauczyłam się jednego: w takich przypadkach nie wygrywa „więcej”, tylko „mądrzej”. Najlepiej sprawdzają się prezenty, które dają doświadczenie, rozwijają samodzielność albo po prostu wciągają na dłużej, bo rosną razem z dzieckiem.
Poniżej macie moją krótką listę pięciu sprawdzonych pomysłów. Wybierałam je tak, żeby nie były sezonową zachcianką, tylko czymś, co realnie zajmuje ręce i głowę na długo.
1. Prezent, który daje przeżycie, a nie kolejna rzecz
Nie chodzi mi o wielkie, kosztowne wyjazdy. Czasem wystarczy bilet do parku trampolin, wejściówka na warsztaty LEGO, ceramiki, tańca albo jednorazowa lekcja jazdy konnej. Dziecko, które ma pełną półkę zabawek, zwykle najbardziej pamięta to, co przeżyło, a nie to, co dostało do ręki. Taki prezent ma jeszcze jedną zaletę: buduje poczucie sprawczości. Dziecko uczy się, że radość może pochodzić z doświadczeń, a nie z kolejnego pudełka w pokoju.
Jeśli chcecie dodać coś „do ręki”, dorzućcie kartkę z zaproszeniem albo mały gadżet związany z przeżyciem, na przykład rękawiczki do jazdy konnej czy notes do zbierania pieczątek z odwiedzanych miejsc.
2. Kreatywny zestaw „na serio”, który pozwala tworzyć po swojemu
Mam słabość do zestawów kreatywnych, ale tylko takich, z którymi zabawa nie kończy się po jednym wieczorze. Najlepsze są te „na poważnie”: dobre farby akwarelowe, porządny szkicownik, miniaturowe narzędzia do modelowania gliny albo zestaw do robienia własnych mydełek. Klucz tkwi w jakości. Dziecko szybko wyczuwa, czy to sprzęt, który pozwoli mu działać jak mały artysta, czy tylko zabawka „do odhaczenia”.
Taki prezent nie trafia w kąt, bo daje wolność. Nie narzuca jedynego sposobu zabawy, tylko otwiera drzwi do nowych pomysłów. A jeśli dziecko ma już talent w jakiejś dziedzinie, to dostaje sygnał: widzę, co lubisz, wspieram to.
3. Prezent, który uczy samodzielności i zostaje na lata
Tu świetnie działają rzeczy „pierwsze”. Pierwszy aparat fotograficzny dla dzieci, pierwszy zegarek sportowy, pierwsza prawdziwa latarka-czołówka na wyprawy, pierwszy komplet do majsterkowania albo prosty mikroskop. Dzieci, które mają dużo zabawek, często marzą o tym, żeby robić coś „jak dorośli”. Tyle że po swojemu, w bezpiecznej wersji.
Dlaczego to nie ląduje w kącie? Bo takie przedmioty rosną z dzieckiem. Mikroskop z początku służy do oglądania liścia, a po roku do badania „znalezisk” z podwórka. Aparat? Zaczyna się od zdjęć psa, a kończy na pierwszych kadrach z wycieczek. To prezent, który nie znika po miesiącu, tylko zmienia funkcję wraz z wiekiem.

4. Dobra gra planszowa albo karciana do grania w kółko
Wiem, że gry planszowe niby mają wszyscy, ale nie wszystkie są takie, że chce się do nich wracać. Szukam takich, które mają proste zasady i dużo wariantów, dzięki czemu za każdym razem jest trochę inaczej. Dla młodszych świetnie sprawdzają się gry kooperacyjne, gdzie gracie razem przeciwko „systemowi”, a nie przeciwko sobie. Dla starszych dzieci hitem bywają tytuły strategiczne, w których mogą kombinować i planować.
To prezent, który działa podwójnie. Dziecko dostaje zabawę, a rodzina dostaje wspólny czas. W pokoju nie przybywa kolejnego plastiku, za to przybywa rytuał: wieczorne granie, weekendowe turnieje, śmiech przy stole.
5. Coś, co rusza ciało, ale w stylu dziecka
Dziecko, które ma wszystko, często ma też mnóstwo siedzących rozrywek. Dlatego prezenty ruchowe są jak złoto. Hulajnoga, deskorolka, rolki, piłka do kosza, mini bramka, zestaw do badmintona, a dla młodszych nawet porządny tor przeszkód do ogrodu. Wybieram to, co pasuje do temperamentu dziecka. Jedno kocha prędkość, inne lubi celować, jeszcze inne woli tańczyć i skakać.
Dlaczego to nie trafi w kąt? Bo ruchowe prezenty stają się częścią codzienności. Dziecko bierze hulajnogę na spacer, gra w kosza z kolegami, rozkłada tor przeszkód, gdy tylko wyjdzie słońce. I nagle ten prezent nie jest kolejnym przedmiotem, tylko sposobem na spędzanie czasu.
Na koniec mała rada ode mnie. Kiedy myślę o prezencie dla dziecka, które ma wszystko, zadaję sobie jedno pytanie: co mu to da za miesiąc, za pół roku, za rok? Jeśli odpowiedź brzmi „nową umiejętność, wspomnienie, pasję albo zdrową porcję ruchu”, to wiem, że jestem w domu. I wtedy prawie zawsze okazuje się, że prezent nie tylko nie trafia w kąt, ale jeszcze po długim czasie wraca w rozmowach jako coś ważnego.
Zobacz też: 8 żelaznych zasad autorytatywnych rodziców. To oni wychowują najszczęśliwsze dzieci