„Mama miała genialne wyczucie. To imię nadane mi w latach 80. brzmi dziś jak synonim luksusu”
Czy imię nadane dziecku w latach osiemdziesiątych może po latach stać się symbolem elegancji i światowego sznytu? Przeczytaj pełen dumy i emocji list młodej kobiety, która zachwyca się decyzją swojej mamy i udowadnia, że jedno rzadkie imię potrafi otworzyć wiele drzwi we współczesnym świecie.

Szanowna Redakcjo, piszę do Was z poczuciem ogromnej wdzięczności i podziwu dla mojej mamy, która kilkadziesiąt lat temu podjęła decyzję, jaka do dzisiaj ułatwia mi życie i buduje moją pewność siebie na każdym kroku. Kiedy patrzę na współczesne, niezwykle powtarzalne rankingi popularności, rozumiem, że moja mama miała po prostu genialne wyczucie, wybierając dla mnie w latach osiemdziesiątych imię, które dzisiaj brzmi jak synonim luksusu, sukcesu i ponadczasowej klasy.
W czasach, gdy polskie porodówki były zalane falami małych Kasiek, Magd, Anek czy Monik, moja mama postanowiła pójść pod prąd i podarować mi tożsamość, która wyróżni mnie z tłumu w sposób niezwykle subtelny. Nazwała mnie Diana. Wtedy, w głębokim PRL-u, otoczenie pukało się w głowę, ciotki i sąsiadki twierdziły, że to wymysł, zagraniczna fanaberia i imię, które zupełnie nie pasuje do realiów szarych blokowisk z wielkiej płyty.
Dzisiaj, jako dorosła, prawie czterdziestoletnia kobieta, zbieram najwspanialsze owoce tego wyboru, za każdym razem, gdy muszę przedstawić się nowym znajomym, partnerom biznesowym czy klientom w mojej pracy. Moje imię nie zestarzało się ani o dzień, nie niesie ze sobą zapachu dawno minionej epoki i brzmi tak niesamowicie dumnie, że z całego serca dziękuję mamie za jej odwagę i niezwykły zmysł estetyczny.
Wyjątkowa historia i królewski sznyt ukryty w imieniu
W latach osiemdziesiątych oczy całego świata były zwrócone na Wielką Brytanię i młodą, niezwykle stylową księżną Walii, która odmieniła wizerunek tamtejszej monarchii. Moja mama, podobnie jak miliony kobiet na globie, była zafascynowana jej klasą, empatią i niezwykłą urodą, i to właśnie pod wpływem tamtych wydarzeń postanowiła nazwać mnie Diana. Choć dla wielu osób w Polsce tamtego okresu brzmiało to bardzo egzotycznie, imię to ma przecież głębokie, klasyczne korzenie, sięgające mitologii rzymskiej, gdzie Diana była dumną boginią łowów, lasów i księżyca. Ta potężna, niezależna kobieca energia jest zakodowana w moim imieniu od samego początku i czuję, że miała ogromny wpływ na to, kim dzisiaj jestem.
W przeciwieństwie do wielu innych imion z tamtej dekady, które z czasem utknęły w martwym punkcie i dziś kojarzą się głównie z surowymi urzędniczkami czy ciociami z imienin, Diana przeszła próbę czasu w sposób absolutnie perfekcyjny. To imię nie pachnie kurzem dawnego systemu, nie ma w sobie ciężaru i szarości, z jaką często kojarzymy tamte lata w Polsce. Brzmi czysto, jasno i bardzo międzynarodowo, co we współczesnym, globalnym świecie jest ogromnym atutem, którego nie da się przecenić. Kiedy podróżuję, pracuję przy zagranicznych projektach czy poznaję ludzi z całego świata, nikt nie łamie sobie języka na moim imieniu − ono wszędzie budzi natychmiastowy szacunek, kojarząc się z elegancją z wyższej półki.
Wiele moich rówieśniczek żali się, że wstydzi się swoich imion z lat osiemdziesiątych, bo czują, że dodają im lat albo szufladkują je w konkretnej grupie społecznej. Ja mam dokładnie na odwrót − czuję, że moje imię dodaje mi blasku, elegancji i sprawia, że nawet w zwykłym dresie czuję się pewnie i z klasą.
Ponadczasowa klasa retro kontra współczesne hity z rankingów
Dzisiejsze listy najpopularniejszych imion dla dziewczynek są pełne Oliwii, Julii czy Zuzann − to piękne imiona, ale jest ich na placach zabaw tak potwornie dużo, że całkowicie straciły swoją unikalność i wyjątkowy charakter. Rodzice w pogoni za nowoczesnością często wybierają imiona, które za dwadzieścia lat będą miały dokładnie ten sam problem, co Kasie czy Aśki z mojego pokolenia − staną się masową metryką konkretnej dekady. Diana wymyka się tym wszystkim ramom, ponieważ jest imieniem rzadkim, szlachetnym i nie poddaje się chwilowym, agresywnym modom dyktowanym przez internetowe trendy.
Zwracam się do wszystkich przyszłych mam, które stoją przed dylematem, jak nazwać swoją wyczekiwaną córeczkę: szukajcie inspiracji w ponadczasowej klasyce, która nie zestarzeje się wraz z upływem lat. Nie bójcie się imion, które dziś mogą wydawać się otoczeniu zbyt odważne czy eleganckie, bo to właśnie one dadzą Waszym dzieciom siłę i unikalny charakter w dorosłym życiu. Moja mama miała odwagę zaufać swojej intuicji i dzięki temu podarowała mi najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać na całe życie.
Diana
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: „Moja mama nadała mi to imię w latach 80. Dziś wstydzę się przedstawiać nowym znajomym”