Reklama

Piszę do Was, bo nie mogę pogodzić się z decyzją, która zaważy na całym naszym życiu. Od lat tworzymy z mężem dużą rodzinę, mamy pięcioro dzieci. Od początku zakładałam, że dom po teściach, w którym spędziliśmy tyle wspólnych chwil, będzie kiedyś naszym domem – miejscem dla naszych dzieci i wnuków. Nagle wszystko się zmieniło. Teściowa postawiła warunek, który mnie przytłoczył.

Warunek teściowej – czy pięcioro dzieci nie znaczy nic?

Po rozmowie z teściami okazało się, że są gotowi przepisać na nas dom, ale tylko wtedy, gdy spłacimy rodzeństwo męża. Nie rozumiem tego, czuję się, jakbyśmy byli oceniani według zupełnie innych kryteriów. Rodzeństwo mojego męża nie ma dzieci, prowadzą inne życie, a my zmagamy się codziennie z wyzwaniami i wydatkami związanymi z liczną rodziną. Czy naprawdę oni uważają, że dom nam się nie należy?

Dom w spadku z warunkiem spłaty rodzeństwa: „To niesprawiedliwe”

Czuję ogromny żal, bo nie chodzi tylko o pieniądze. Dom to nasza przyszłość, bezpieczeństwo, dach nad głową dla dzieci. Zawsze wierzyłam, że rodzina powinna wspierać się nawzajem, a nie rzucać sobie kłody pod nogi. Teściowa oznajmiła, że dom może być nasz, jeśli „sprawiedliwie” rozliczymy się z bezdzietnym rodzeństwem męża. Czy pięcioro wnuków nie znaczy dla niej nic? Przecież to my dbaliśmy o dom, remontowaliśmy go i spędzaliśmy tam każdą wolną chwilę.

Nie mogę pojąć, czemu dla teściów sprawiedliwość polega na żądaniu spłaty tych, którzy i tak nie są zainteresowani domem, nie chcą w nim mieszkać, a nawet nie odwiedzają go przez większość roku. Uważam, że dom w spadku powinien trafić do tych, którym jest potrzebny, gdzie naprawdę będzie żył i dawał schronienie. Dla naszej rodziny to nie tylko ściany – to miejsce, w którym dorastają nasze dzieci.

rodzina w domu
Mama uważa, że dom należy się rodzinie z dziećmi, fot. AdobeStock/Monkey Business

Życie wywrócone do góry nogami przez decyzję teściowej

Decyzja teściowej sprawiła, że czuję się potraktowana jak ktoś obcy, nie jak część rodziny. Oczekiwałam, że jako matka pięciorga dzieci nie będę musiała walczyć o dach nad głową. Zamiast radości i wdzięczności za lata poświęceń, dostałam rachunek do spłacenia. Dom w spadku miał być naszym azylem, miejscem, w którym dzieci będą czuły się bezpieczne. Teraz pojawił się lęk, czy w ogóle będzie nas stać, by go zachować.

Zadaję sobie pytanie – czy naprawdę sprawiedliwe jest stawiać przed nami takie warunki, skoro nasza rodzina jest największa i najbardziej związana z tym miejscem? Czy dzieci nie powinny mieć pierwszeństwa do domu po dziadkach? Serce mi pęka, gdy widzę, że to, co miało być początkiem, może stać się końcem rodzinnej historii w tym domu.

Mam nadzieję, że ten list skłoni inne rodziny do przemyślenia, co to znaczy sprawiedliwość.

Natalia


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: „Odkąd urodziłam, teściowa wpada do nas, kiedy chce. Miarka się przebrała, gdy wparowała do sypialni”

Reklama
Reklama
Reklama