Reklama

Empatia zaczyna się w domu, zanim dziecko nauczy się czytać

Przez długi czas myślałam, że empatia to coś, co „dziecko ma albo nie”. Że to cecha charakteru. A potem zobaczyłam, że to bardziej umiejętność, której dzieci uczą się tak samo jak mówienia czy wiązania butów.

Dzieci nie potrzebują wielkich teorii. One uczą się empatii przez obserwację – patrząc, jak my reagujemy na ich emocje, na emocje rodzeństwa, na sytuacje na placu zabaw, a nawet na to, co dzieje się w sklepie czy podczas jazdy autem.

I właśnie dlatego tak ważne jest, żebyśmy dawali im narzędzia, a nie tylko mówili „bądź miły”.

Nasza metoda: pytanie, które zmienia wszystko

Wprowadziliśmy w domu jedną prostą rzecz. Jedno pytanie, które pada w różnych momentach dnia:

„Jak myślisz, co druga osoba może teraz czuć?”.

Kiedy rodzeństwo o coś się pokłóci.
Kiedy któreś dziecko widzi, że kolega płacze.
Kiedy samo zrobi coś, czego potem żałuje.

Nie chodzi o wzbudzanie poczucia winy ani moralizowanie. Chodzi o zatrzymanie. O mikrosekundę refleksji. Dzieci uwielbiają odpowiadać na pytania – to bezpieczniejsza forma niż komentarze typu „zobacz, jak go zraniłeś”.

A kiedy dziecko odpowiada, w jego głowie dzieje się magia. Uczy się wchodzić w czyjąś perspektywę. Uczy się, że emocje istnieją nie tylko w nim.

Empatii nie da się narzucić – można ją ćwiczyć

Widzę to po swoich dzieciach każdego dnia.

Kiedy młodsze mówi: „chyba jest smutna, bo zgubiła kredkę”.
Kiedy starsze, zamiast krzyczeć, podchodzi i pyta: „chcesz pomocy?”.
Kiedy w sklepie zauważa, że ktoś stoi sam i wygląda na zagubionego.

One nie są idealne, oczywiście, że nie. Codziennie testują świat, granice i siebie nawzajem. Ale im częściej rozmawiamy o tym, co ktoś mógł czuć, tym częściej robią to automatycznie – bez mojej podpowiedzi.

I właśnie o to chodzi.

Empatia to prezent, który dziecko zabierze ze sobą na całe życie

To umiejętność, dzięki której buduje się zdrowe relacje. Dzięki której łatwiej poradzić sobie z konfliktem, złością czy odmową. Dzieci empatyczne nie są słabsze – wręcz przeciwnie, są mocniejsze, bo rozumieją ludzi.

A najpiękniejsze jest to, że dzieci nie uczą się empatii z książek. Uczą się jej od nas. Z naszej obecności, naszych reakcji i tych kilku sekund, w których zatrzymujemy świat i pytamy: „A co on może czuć?”.

Zobacz także: Jedna rzecz, która buduje poczucie własnej wartości dziecka bardziej niż pochwały

Reklama
Reklama
Reklama