Reklama

Nauczyciele i rodzice zauważają to samo: współczesna młodzież pisze coraz wolniej, mniej czytelnie, a niektóre nastolatki mają problem nawet z utrzymaniem długopisu w dłoni. Nie chodzi o lenistwo. Po prostu żyją w świecie, w którym niemal wszystko robi się na ekranie.

– To jak z telefonem stacjonarnym. Używa się go coraz rzadziej, aż w końcu znika z naszego życia – mówi Tracy Bendish, amerykańska terapeutka pracująca z dziećmi i nastolatkami. Trudno się z nią nie zgodzić. Dzisiejsi uczniowie więcej piszą na smartfonie niż na kartce.

Nastolatki potrafią pisać na klawiaturze, ale nie na papierze

W Stanach Zjednoczonych coraz częściej mówi się o „zanikaniu pisma ręcznego”. Po wprowadzeniu nowych standardów nauczania w 2010 roku wiele szkół zrezygnowało z nauki odręcznego pisania. Uznano, że ważniejsze będą umiejętności cyfrowe i szybkie pisanie na klawiaturze.

Efekty są widoczne po latach. Z badania OnePoll z 2021 roku wynika, że aż 45 proc. Amerykanów ma problem z odczytaniem własnego pisma, a 70 proc. nie potrafi przeczytać odręcznych notatek innych osób. Co trzeci badany przyznał, że stresowałby się koniecznością napisania czegoś ręcznie przy innych.

Jeszcze bardziej niepokojące są relacje nauczycieli. Lori Koerner, zastępczyni kuratora oświaty w jednym z okręgów szkolnych w Nowym Jorku, przyznaje, że spotkała licealistów i młodych kandydatów do pracy, którzy nie potrafili samodzielnie wypełnić formularzy ani złożyć czytelnego podpisu.

Brzmi absurdalnie? Być może. A jednak coraz więcej rodziców opowiada o nastolatkach, które świetnie radzą sobie z edytowaniem filmów, tworzeniem prezentacji czy błyskawicznym pisaniem wiadomości, ale gdy dostają kartkę i długopis, nagle nie wiedzą, od czego zacząć.

Mózg potrzebuje pisania ręcznego bardziej, niż nam się wydaje

Można powiedzieć: skoro mamy klawiatury, to po co jeszcze komu pismo ręczne? Problem w tym, że pisanie odręczne to nie tylko sposób zapisywania słów. To także trening dla mózgu.

Norweska neuropsycholożka prof. Audrey van der Meer przekonuje, że podczas pisania ręcznego w mózgu powstaje więcej połączeń niż podczas pisania na klawiaturze. Jak tłumaczy badaczka, ruch dłoni, konieczność formowania liter i skupienie na tym, co chcemy zapisać, angażują znacznie więcej obszarów mózgu.

To dlatego dzieci, które regularnie piszą ręcznie, łatwiej zapamiętują informacje, lepiej się koncentrują i sprawniej uczą się czytania. Eksperci podkreślają też, że pismo ręczne rozwija małą motorykę, cierpliwość i umiejętność porządkowania myśli.

Niestety, ale nastolatki coraz częściej polegają na autokorekcie i podpowiedziach telefonu. Nie muszą pamiętać, jak zapisuje się trudniejsze słowa, bo urządzenie zrobi to za nich. W efekcie młodzi ludzie szybciej piszą, ale coraz rzadziej naprawdę zastanawiają się nad tym, co chcą powiedzieć.

Nie rezygnujmy z technologii, ale dbajmy o podstawy

Nie chodzi o to, żeby całkowicie odejść od edukacji cyfrowej na rzecz analogowych narzędzi pracy. Jednak problem zaczyna się, gdy nastolatek nie potrafi już napisać kilku zdań odręcznie albo jego podpis wygląda jak bazgroły.

Coraz więcej szkół w USA wraca więc do nauki pisma ręcznego. Nauczyciele i rodzice zauważyli, że zniknęła nie tylko umiejętność pisania, ale też coś znacznie ważniejszego: cierpliwość, skupienie i kontakt z własnymi myślami.

W świecie, w którym wszystko dzieje się szybko, ręczne pisanie może być jedną z ostatnich czynności, które zmuszają nas, by choć na chwilę zwolnić.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Źródła: nypost.com, demmelearning.com

Zobacz także: Wystarczyła chwila w Lidlu. Zrozumiałam coś smutnego o dzisiejszych nastolatkach

Reklama
Reklama
Reklama