Reklama

Rodzice często zastanawiają się, czy ich dziecko nie powinno już spać samo, bo ma 5, 7 czy 10 lat. Wokół tego tematu narosło wiele mitów: że wspólne spanie to rozpieszczanie, że dziecko manipuluje, że robi to z wygody lub kaprysu. Terapeutka Emilia Urbańska jednoznacznie rozwiewa te wątpliwości – niektóre dzieci naprawdę potrzebują bliskości w nocy, a za tą potrzebą stoi biologia.

To, że dziecko chce spać blisko, nie wynika z manipulacji. Wynika z jego rozwoju, potrzeb układu nerwowego i ewolucyjnego dziedzictwa, które przez tysiące lat mówiło: „Bliskość to bezpieczeństwo”.

Spanie razem z dzieckiem to biologiczna potrzeba, a nie błąd wychowawczy

W poście Emilii Urbańskiej, który odbił się szerokim echem wśród rodziców, czytam o tym, jak ważne dla dziecka jest poczucie bezpieczeństwa w nocy. Człowiek to ssak – a ssaki śpią razem. Bliskość dorosłego, ciepło, bicie serca, oddech, a nawet zapach – dla dziecka to sygnały, które wyciszają lęk, regulują układ nerwowy i budują więź.

Wspólne spanie nie jest więc zachcianką dziecka ani przejawem rodzicielskiej słabości. Jest czymś więcej – jest szansą na zdrowy rozwój emocjonalny i poczucie, że świat jest bezpieczny.

Urbańska podkreśla: nie u każdego dziecka potrzeba bliskości będzie tak silna, ale nie wolno tej potrzeby patologizować ani wstydzić się jej jako rodzic. Nocne przytulenie, wspólne leżenie, oparcie nogi, ręki – to nie tylko komfort psychiczny, ale i konkretna korzyść dla ciała i umysłu dziecka.

Wysoka wrażliwość i trudności sensoryczne – dla tych dzieci noc to wyzwanie

Nie wszystkie dzieci mają tak samo. Dla dzieci wysoko wrażliwych, lękowych albo z trudnościami sensorycznymi, bliskość rodzica w nocy działa niemal jak kołdra obciążeniowa – daje układowi nerwowemu poczucie granic, bezpieczeństwa, stabilizacji. Często właśnie te dzieci najgłośniej domagają się obecności rodzica, wtulają się mocniej, potrzebują fizycznego kontaktu, by poczuć: „Jestem bezpieczny, moje ciało jest moje, świat mnie nie przytłacza”.

Wspólne spanie pozwala na głębokie doświadczenie propriocepcji, czyli czucia głębokiego. Uczucie ciężaru ciała, kontakt skóry do skóry, mocne wtulenie – to wręcz biologiczna potrzeba. Dzięki temu dzieci regulują napięcie mięśniowe, uspokajają układ przedsionkowy, a ich organizm uczy się wyciszać nadreaktywność.

Dlaczego nie warto się bać spania razem z dzieckiem? Spokój, który zostaje na lata

Nie chodzi o to, by każde dziecko spało z rodzicem przez całe dzieciństwo. Chodzi o uważność na potrzeby i odwagę, by nie wstydzić się bliskości – nawet jeśli otoczenie przekonuje, że to „rozpieszczanie”. Dla wielu rodzin spanie razem to etap – często mijający, ale pozostawiający w dziecku coś trwałego: głębokie poczucie bezpieczeństwa.

Urbańska podsumowuje: bezpieczeństwo nie rozpieszcza, bezpieczeństwo buduje. To nie zachcianka, to nie problem – to najważniejszy fundament dzieciństwa, który zostaje z nami na całe życie. Wspólne spanie może być wsparciem dla dziecięcego układu nerwowego i lekcją, że bliskość jest naturalna i dobra.

Źródło: Facebook

Zobacz też: 5 rozwijających bajek dla dzieci. Logopedka mówi wprost: wspierają mowę i wyobraźnię

Reklama
Reklama
Reklama