Reklama

List, który trafił do naszej redakcji, porusza do głębi. Jego autor – nauczyciel z 20-letnim doświadczeniem – postanowił przerwać milczenie i otwarcie powiedzieć, jak dziś wygląda codzienność w polskich szkołach.

Nauczyciel postanowił napisać list po 20 latach pracy

„Piszę, bo już dłużej nie mogę udawać, że wszystko jest w porządku” – zaczyna swój list pan Andrzej, pedagog. „Po 20 latach pracy w szkole widzę, jak bardzo zmieniły się relacje między uczniami, rodzicami a nauczycielami. To już nie jest ta sama szkoła, do której z pasją wchodziłem jako młody nauczyciel”.

Autor nie wskazuje lokalizacji ani konkretnej placówki. Podkreśla, że jego obserwacje są uniwersalne i dotyczą wielu szkół w Polsce. Jego słowa to zapis frustracji, bezsilności i smutku, ale też próba apelowania do sumień rodziców i opinii publicznej.

Szokujące obserwacje z życia szkoły: „To już nie są ci sami uczniowie”

„Z roku na rok widzę coraz większą roszczeniowość wśród uczniów” – pisze nauczyciel. „Wielu z nich przychodzi do szkoły jak do sklepu, w którym mają dostać produkt: ocenę, promocję, świadectwo. Bez wysiłku, bez szacunku do nauczyciela”.

Dalej nauczyciel zauważa: „Kiedyś uczniowie bali się sprawdzianu, dziś otwarcie mówią, że nie mają zamiaru pisać, bo zadania im nie pasują. A jeśli im się postawi jedynkę, to rodzice przyjdą i załatwią. Pracuję na każdej lekcji, staram się, angażuję, ale w zamian często spotykam się z obojętnością lub wręcz wrogością”.

W jego słowach pobrzmiewa żal: „Szkoła przestaje być miejscem wychowania. Coraz częściej to pole bitwy, w której nauczyciel zostaje sam, bez wsparcia, nie tylko ze strony rodziców, ale i samego systemu edukacji”.

nauczyciel
„Gdy uczeń dostaje gorszą ocenę, mail z pretensjami przychodzi w ciągu kilku godzin” - żali się nauczyciel, fot. AdobeStock/Elnur

Apel do rodziców: „Nie zostawiajcie wychowania wyłącznie szkole”

Najbardziej poruszająca część listu to apel do rodziców: „Drodzy rodzice, szkoła nie zastąpi domu. Nie oczekujcie, że to nauczyciel nauczy wasze dziecko szacunku, odpowiedzialności i empatii. To powinno wynieść z domu”.

Nauczyciel zwraca uwagę na brak dialogu z rodzicami: „Dzwoni się do rodziców – nie odbierają. Umawia się na zebrania – nie przychodzą. Ale gdy uczeń dostaje gorszą ocenę, mail z pretensjami przychodzi w ciągu kilku godzin. Gdzie byliście, gdy dziecko przestało się uczyć, spóźniało się albo obrażało kolegów?”.

W zakończeniu listu pisze: „Nie chcę narzekać. Piszę, bo wciąż wierzę, że coś można zmienić. Ale bez was, rodziców, ta zmiana nie nastąpi. Wspierajcie nauczycieli. Wspierajcie swoje dzieci. I przede wszystkim – bądźcie obecni”.

Ten poruszający list nauczyciela to nie tylko gorzki rachunek sumienia, ale też krzyk rozpaczy kogoś, kto całe życie poświęcił edukacji dzieci i młodzieży. To również zaproszenie do dialogu – którego w szkole tak bardzo dziś brakuje.

Zobacz też: To plaga w polskich domach. Konsekwencje są przykre i mogą się odezwać po latach

Reklama
Reklama
Reklama