„Przed feriami zajrzałam do e-dziennika i się załamałam. Mam dość psioczenia na to pokolenie”
Na redakcyjną skrzynkę trafił mail od mamy uczennicy piątej klasy szkoły podstawowej. Kobieta pisze wprost, że ma dość narzekania na „dzisiejszą młodzież”, bo wystarczy zajrzeć do e-dziennika, żeby zobaczyć, z jak ogromnym obciążeniem mierzą się dzieci.

„Gdziekolwiek nie zajrzę – portale, Facebook, rozmowy przy rodzinnych spotkaniach – wszędzie słyszę to samo: że dzisiejsze dzieci są leniwe, roszczeniowe, że nic im się nie chce. Że trzeba im wszystko przypominać po dwadzieścia razy, że nie potrafią nawet wyrzucić śmieci czy wyprowadzić psa bez awantury” – pisze Paulina.
Mama przyznaje, że te komentarze doprowadzają ją do szału. „Najczęściej słyszę je od starszego pokolenia. Od ludzi, którzy z dumą mówią: ‘w moim wieku to ja już pracowałem’, ‘w moim wieku to ja miałem obowiązki’”.
„Tylko że kiedy ja sięgam pamięcią do swoich szkolnych lat, to owszem – obowiązki były. Trzeba było sprzątać, pomagać w domu, pilnować młodszego rodzeństwa. Ale ilości nauki? Tego, co dziś przeżywa moja córka? Z tym się to w ogóle nie równa”.
E-dziennik, który mnie przeraził
W województwie mazowieckim lada moment zaczynają się ferie. „Pomyślałam, że sprawdzę w e-dzienniku, co córkę czeka jeszcze przed przerwą. I wtedy naprawdę mnie zmroziło”.
Mama opisuje, że praktycznie nie było dnia bez jakiejś formy sprawdzania wiedzy. „Jednego dnia klasówka z historii, następnego kartkówka z matematyki, potem odpowiedź ustna z polskiego, później sprawdzian z biologii. Jeśli nie było klasówki, to była kartkówka albo odpytywanie przy tablicy”.
I dodaje: „Moja córka jest w piątej klasie. To wciąż dziecko. A jej kalendarz wygląda jak grafik dorosłego w korporacji – tylko zamiast spotkań ma sprawdziany”.
To nie lenistwo, to przemęczenie
Mama nie ma wątpliwości, że problem nie leży w charakterze dzieci. „To nie jest lenistwo. To jest zwyczajne zmęczenie. Dzieci są dziś przebodźcowane, przeciążone, żyją w ciągłym napięciu, bo ciągle coś jest do zaliczenia, do poprawy, do nauczenia się na jutro”.
Pisze też o presji. „Oceny, średnia, sprawdziany, konkursy, oczekiwania nauczycieli i rodziców. A potem dziwimy się, że dzieci nie mają już energii na obowiązki domowe i zwykłe bycie dzieckiem”.
Mam dość porównań
„Najbardziej męczą mnie te ciągłe porównania: że kiedyś było ciężej, że kiedyś to było prawdziwe życie. Tylko że świat się zmienił. Szkoła się zmieniła. Ilość materiału, tempo, presja – to wszystko jest dziś na zupełnie innym poziomie”.
Mama kończy swój list mocnym zdaniem: „Zamiast ciągle psioczyć na to pokolenie, spróbujmy wreszcie zobaczyć, ile one naprawdę dźwigają. Bo to nie są dzieci, którym się nie chce. To są dzieci, które są po prostu potwornie zmęczone”.
Zobacz także: Szkoła kpi z rodziców i nauczycieli. „Wiadomość w Librusie przyszła o 7:30 w poniedziałek”