Reklama

Prof. Wass zwraca uwagę, że małe dzieci nie reagują na logiczne argumenty, gdy targają nimi silne emocje. Mózg dziecka jest wtedy nastawiony przede wszystkim na przeżywanie złości, frustracji czy rozczarowania, a nie na słuchanie długich wyjaśnień. Dlatego zdania w stylu: „przecież nic się nie stało”, „zaraz przestaniesz płakać” albo „nie możesz się tak zachowywać” zwykle tylko dolewają oliwy do ognia.

Na czym polega metoda echa?

Zamiast tego psycholog radzi zastosować tzw. metodę echa. Polega ona na prostym powtarzaniu tego, co mówi dziecko, i nazywaniu jego emocji – dokładnie tak, jak robiłby to komentator podczas meczu.

Jeśli dziecko krzyczy: „Chcę czekoladę!”, nie odpowiadaj od razu: „Nie dostaniesz teraz czekolady, bo potem nie zjesz obiadu”. Lepiej powiedzieć spokojnie: „Ojej, bardzo chcesz teraz czekoladę. Jesteś zły, bo nie możesz jej dostać”.

Brzmi dziwnie? Właśnie dlatego ta metoda tak zaskakuje rodziców. Prof. Wass podkreśla jednak, że dziecko przede wszystkim chce poczuć, że ktoś je rozumie. Gdy słyszy własne emocje „odbite” przez dorosłego, stopniowo zaczyna się wyciszać.

„Franek jest zdenerwowany” – dlaczego to działa?

Psycholog radzi nawet, by mówić trochę jak sportowy komentator i opisywać sytuację z boku. Można używać imienia dziecka i prostych zdań: „Franek bardzo chce zjeść ciastko”, „Franek jest teraz bardzo zdenerwowany”, „Franek nie lubi, kiedy trzeba wracać z placu zabaw do domu”.

Dzięki temu dziecko ma poczucie, że ktoś zauważył jego problem, zamiast od razu je oceniać lub uciszać. Taki sposób mówienia działa szczególnie dobrze u młodszych dzieci, które same jeszcze nie potrafią nazwać swoich emocji.

Prof. Wass zaznacza też, że warto dopasować ton głosu do dziecka. Nie chodzi o przedrzeźnianie, ale o spokojne „wejście” w jego emocje. Jeśli maluch mówi szybko i urywa w pół zdania, rodzic może odpowiedzieć krótkimi, prostymi słowami. To właśnie nazywa metodą echa.

Największy błąd? Próba rozwiązania problemu za wcześnie. Najpierw dziecko musi poczuć się zrozumiane. Dopiero kiedy emocje trochę opadną, można zmienić temat, zaproponować inne zajęcie albo spokojnie wrócić do rozmowy.

Psycholog podaje prosty przykład: kiedy dziecko się uspokoi, można powiedzieć: „Patrz, jaki motyl!” albo „Chodź, zobaczymy, co jest za rogiem”. Wtedy maluch dużo łatwiej przenosi uwagę na coś innego.

Źródło: mirror.co.uk

Zobacz także: Większość rodziców popełnia ten błąd, gdy dziecko się złości. Nie znają metody lustra

Reklama
Reklama
Reklama