Puściłam nastoletnią córkę na grzyby. Miała przywieźć borowiki, ale wróciła z inną pamiątką
Myślałam, że to będzie zwykły, przyjemny dzień i niewinna przygoda dla mojej córki. Zamiast radości i dumy z pierwszego koszyka pełnego grzybów, wróciła do domu z doświadczeniem, którego obie nie zapomnimy.

Córka wróciła z grzybobrania we łzach
Kiedy moja 12-letnia córka poprosiła, żebym puściła ją na grzyby z rodzicami koleżanki, długo się zastanawiałam. Sama pamiętam takie wyprawy z dzieciństwa – pachniało lasem, zbieraliśmy borowiki, a dorośli powtarzali, że „to szkoła życia w lesie”. W końcu się zgodziłam, bo ufałam dorosłym, którzy mieli nad nią czuwać. Nie chciałam być nadopiekuńczą mamą, która wciąż trzyma dziecko pod kloszem.
Kiedy jednak Martusia wróciła wieczorem, nie cieszyła się z koszyka grzybów. Była wyraźnie przestraszona, a w oczach miała łzy. Okazało się, że na nogach i pod pachą miała wbite kleszcze. Poczułam zimny dreszcz i ogromne poczucie winy. Zamiast myśleć o tym, jak wspaniałą przygodę przeżyła, w głowie miałam tylko jedno: „Dlaczego nie przygotowałam jej lepiej do tego wyjścia?”.
Puściłam córkę na grzyby. Teraz mam wyrzuty sumienia
Nie mogę sobie darować, że wysłałam ją w krótkich legginsach i lekkiej bluzie. Wiem, że powinnam jej kazać założyć długie spodnie, zakryte buty i czapkę. Zawsze to powtarzałam, a tym razem odpuściłam, bo nie chciałam robić problemu rodzicom koleżanki. A teraz mam wrażenie, że naraziłam własne dziecko.
Zaczęłam czytać o chorobach odkleszczowych. Najbardziej przeraziły mnie historie o kleszczowym zapaleniu mózgu i boreliozie. Jedna znajoma już wcześniej radziła mi, żebym zaszczepiła córkę. Odpowiadałam, że „jeszcze jest czas”, że „najpierw muszę poczytać więcej”. I teraz mam wrażenie, że zwlekałam zbyt długo.
Nie mogę pozbyć się obrazu córki, która ze łzami mówi: „Mamo, on się rusza!”. To było okropne.
Apel do innych rodziców
Piszę do waszej redakcji, bo może ktoś z rodziców też ma podobne wątpliwości. Może zastanawiacie się, czy szczepić dziecko przeciw KZM, może czasem bagatelizujecie temat odpowiedniego stroju w lesie. Ja zrobiłam oba błędy naraz. Myślałam, że „to tylko kilka godzin”, że nic się nie stanie. A jednak się stało.
Nie wiem jeszcze, jak potoczy się ta historia. Jesteśmy po konsultacji u lekarza, czekają nas badania i obserwacja. Wierzę, że wszystko skończy się dobrze, ale strach, który poczułam, trudno opisać. To taki paraliżujący lęk, że mogłam zawieść swoje dziecko w czymś tak prostym, jak wybór odpowiedniego ubrania czy decyzja o szczepieniu.
Dlatego proszę – nie powtarzajcie mojego błędu. Leśne przygody są piękne, ale warto zadbać o każdy szczegół. To tylko chwila więcej przed wyjściem, a może ochronić wasze dzieci przed ogromnym stresem i ryzykiem.
Gosia
Zobacz też: Sąsiad pomylił ogród z własną sypialnią. Nie puszczę tam więcej moich córek