Rodzice myślą, że wychowują lidera. Przez ten nawyk produkuje się nieszczęśliwych ludzi
Dwa języki obce, sport trzy razy w tygodniu, zajęcia kreatywne, robotyka, szachy. Grafik dziecka wygląda jak kalendarz menedżera korporacji. W głowie dorosłych to inwestycja w przyszłość. W praktyce często jest to pierwszy krok do życia w ciągłym napięciu.

Rodzice chcą dobrze. Chcą wychować dziecko pewne siebie, ambitne, gotowe na świat. Problem zaczyna się wtedy, gdy rozwój mylimy z nieustanną stymulacją, a potencjał z przeładowaniem. Bo lider nie rodzi się z ilości zajęć. Lider rodzi się z czegoś zupełnie innego.
Rozwój czy presja ubrana w ładne hasła
Dziecko, które codziennie gdzieś pędzi, uczy się jednego bardzo szybko – że jego wartość mierzy się działaniem. Wynikami. Postępem. Nie ma czasu na nudę, na błąd, na bycie „po prostu”. Nawet zabawa bywa zadaniowa.
Z zewnątrz wygląda to imponująco. Z bliska coraz częściej widać zmęczenie, drażliwość, brak radości. Układ nerwowy dziecka nie regeneruje się między kolejnymi bodźcami, a ciało zaczyna wysyłać sygnały, które dorośli interpretują jako lenistwo albo brak motywacji.
Prawdziwy lider nie biegnie cały czas
Wbrew temu, co podpowiadają nam media i rynek zajęć dodatkowych, lider to nie osoba, która „robi wszystko”. To ktoś, kto zna siebie. Potrafi powiedzieć „nie”. Umie słuchać, a nie tylko mówić. Nie boi się przerw, ciszy, refleksji.
Lider, który porywa innych, ma w sobie spokój. Potrafi regulować emocje, radzić sobie z porażką, brać odpowiedzialność, ale też przyznać się do niewiedzy. To cechy, których nie da się wytrenować w biegu między jednym kursem a drugim.
Co naprawdę buduje siłę dziecka
Najważniejsze kompetencje powstają w przestrzeni, której nie da się zapisać w kalendarzu. W swobodnej zabawie, w nudzie, w rozmowach bez celu, w czasie, gdy dziecko samo decyduje, kim chce być przez najbliższą godzinę.
Dziecko, które ma przestrzeń, uczy się sprawczości. Dziecko, które ma wybór, uczy się odpowiedzialności. Dziecko, które nie jest nieustannie oceniane, buduje wewnętrzne poczucie wartości. A to właśnie ono jest fundamentem prawdziwego przywództwa.
Może więc zamiast produkować przyszłych liderów według checklisty, warto wychować ludzi, którzy znają siebie, ufają sobie i nie muszą niczego udowadniać. Paradoksalnie to oni najczęściej pociągają za sobą innych.
Zobacz także: 1 zdanie zapewnia dziecku poczucie szczęścia. Powtarzam jak mantrę każdego wieczora