Rodzice skarżą się, że dzieci mają za dużo wolnego. „W Anglii lepiej to wymyślili”
Jeszcze niedawno rodzice odliczali dni do końca ferii zimowych, a już pojawia się kolejny powód do frustracji. Wraz ze zbliżającą się Wielkanocą wraca dobrze znany problem: co zrobić z dzieckiem, gdy szkoła znów zamyka się na kilka dni? Dla wielu rodzin to nie czas odpoczynku, lecz prawdziwy logistyczny test. Do redakcji trafiają kolejne wiadomości od rodziców, którzy nie kryją rozgoryczenia.

W roku szkolnym 2025/2026 wiosenna przerwa wielkanocna przypada od 2 do 7 kwietnia – od Wielkiego Czwartku aż do wtorku po świętach. Dzieci wracają do szkół dopiero w środę, 8 kwietnia. Chociaż taki system funkcjonuje w Polsce od wielu lat, niektórzy rodzice domagają się zmian.
Problemem jest nie tylko długość przerwy, ale też jej układ – wolne wypada w środku tygodnia, co utrudnia wzięcie urlopu, zwłaszcza przed Wielkanocą.
„Nie wiem, kto ma przypilnować mi dziecka” – to zdanie powtarza się w komentarzach wyjątkowo często. Rodzice podkreślają, że system szkolny nie nadąża za realiami życia, w których większość rodzin pracuje na pełen etat.
„Moja siostra w Anglii nie ma tego problemu”
Wśród wiadomości, które trafiły do naszej redakcji, jest także mail od pani Mileny. Kobieta wychowuje dzieci w Polsce, ale – jak podkreśla – ma bezpośrednie porównanie z innym systemem edukacji, bo jej siostra mieszka w Anglii.
„Moja siostra wychowuje dzieci w Anglii i tam jest to znacznie lepiej zorganizowane. Przerwy są przewidywalne, a szkoły zapewniają opiekę. U nas co chwilę kilka dni wolnego i rodzic zostaje z problemem. Może MEN powinien w końcu wziąć przykład z takich rozwiązań” – napisała.
Takich opinii jest coraz więcej. Rodzice nie tyle kwestionują same przerwy, ile brak systemowego wsparcia w tym czasie.
Coraz więcej wolnego w roku szkolnym?
Wielkanocna przerwa to tylko jeden z wielu momentów bez zajęć. W ciągu roku uczniowie mają także ferie zimowe, przerwę świąteczną w grudniu, długie weekendy typu majówka czy czerwcówka oraz dni wolne związane z egzaminami.
Choć każda z tych przerw ma swoje uzasadnienie, część rodziców uważa, że łącznie jest ich po prostu za dużo. Największe emocje budzą krótkie, kilkudniowe przerwy rozrzucone w kalendarzu – trudne do pogodzenia z pracą, a jednocześnie zbyt krótkie, by zaplanować wyjazd czy zorganizowaną opiekę.
„W Anglii też mają dużo tego wolnego, ale tam jest to po prostu jakoś mądrzej rozplanowane, że nie ma tak, że tu jest jeden dzień, tam jest jeden dzień, tu jakiś długi weekend się robi itd. Tam jest porządek i łatwiej się zorganizować, a u nas jak w firmie kilka matek, to potem jest walka, kto będzie brał urlop, kto godziny na dziecko itd.” – wyjaśnia pani Milena.
Świetlice i opieka? To wciąż niewystarczające
Teoretycznie szkoły mogą zapewnić dzieciom opiekę w świetlicach. W praktyce jednak bywa z tym różnie. Część placówek ogranicza godziny działania, wiele w ogóle nie organizują zajęć w czasie przerw świątecznych.
To sprawia, że odpowiedzialność za opiekę nad dziećmi spada wyłącznie na rodziców – często tych, którzy nie mają możliwości pracy zdalnej ani wsparcia ze strony bliskich.
Dyskusja o „nadmiarze wolnego” wraca więc regularnie – przy feriach, majówce czy właśnie Wielkanocy. I choć trudno oczekiwać szybkich zmian w kalendarzu szkolnym, jedno jest pewne: dla wielu rodzin te kilka dni przerwy to znacznie więcej niż tylko świąteczny odpoczynek.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: Długa przerwa wielkanocna w szkole 2026. Matka: „Nie wiem, kto przypilnuje mi dziecka”