Reklama

W przygotowaniach do pierwszej komunii spowiedź jest stałym punktem programu, ale dzieci często wchodzą w ten moment z poczuciem, że zaraz zostaną sprawdzone i surowo ocenione. Dziewięcioletnia Lea nie ukrywa, że do kościoła chodzi głównie z powodu mamy, a sama spowiedź budzi w niej lęk. Najbardziej przejmuje ją wyobrażenie, że ksiądz może się przestraszyć tego, co od niej usłyszy.

Największy strach nie dotyczy grzechów, tylko tego, co zrobi dorosły po drugiej stronie

To ważny szczegół: w dziecięcej perspektywie nie chodzi wyłącznie o to, co się mówi, ale o reakcję dorosłego. Stres rośnie w kolejce do konfesjonału, kiedy słychać urywki rozmów, a jednocześnie w głowie kręci się myśl: czy ja zrobię to poprawnie.

Dzieci – jak opisuje „Wyborcza” – boją się, że zapomną formułki, pomylą kolejność albo powiedzą coś niewłaściwego. Do tego dochodzi porównywanie się z innymi: Filip opowiada, że obawiał się, iż będzie miał najwięcej grzechów ze wszystkich, a ksiądz go zapamięta.

W wielu rodzinach to moment, w którym warto zejść z tonu „zadaniowego” i zobaczyć sytuację oczami dziecka: ono nie ma jeszcze dorosłej umiejętności oddzielania emocji od oceny, a samo wejście do konfesjonału może być odbierane jak egzamin z ważnego przedmiotu.

Dla części dzieci to rytuał niezrozumiały, jak rozmowa, w której brakuje drugiej osoby

W relacjach dzieci pojawia się też mocny wątek niezrozumienia samej formuły spowiedzi. Dwunastoletnia Agata wspomina, że na lekcjach religii dzieci ćwiczyły spowiedź z klęcznikiem, a mimo to realne doświadczenie w kościele było dla niej dziwne i niepokojące. Opisywała je jako mówienie grzechów tak, jakby rozmawiało się z cieniem.

Do tego dochodzą trudne pojęcia: kara, piekło, rozgrzeszenie. Nawet jeśli dziecko umie je powtórzyć, sens może pozostawać niejasny. W efekcie uruchamia się wyobraźnia. Dzieci – jak wynika z opisywanych historii – budują własne obrazy Boga: dla jednych jest wybaczający, dla innych surowy i łatwo wpadający w gniew. Niektóre przypisują mu wpływ na codzienne sprawy, jak wygrany mecz czy zaliczony sprawdzian. Pojawiają się też wyobrażenia diabła jako kogoś, kto wchodzi w ludzi i robi problemy.

To nie jest „fanaberia” ani złośliwość. To typowy sposób, w jaki dziecko próbuje poukładać świat, w którym słyszy wielkie słowa, a ma jeszcze mało narzędzi, by je oswoić. Jeśli do tego dołożyć ciszę konfesjonału i poczucie, że trzeba mówić precyzyjnie, napięcie potrafi narastać.

Nie wszyscy dorośli wracają do swojej pierwszej spowiedzi z neutralnymi wspomnieniami. W przywoływanych przez „Wyborczą” relacjach Dominik mówi wprost o upokorzeniu, ciągłym poczuciu winy i spadku własnej wartości: zamiast odkrywać świat, nosił w sobie przekonanie, że jest wielkim grzesznikiem i wciąż robi coś źle.

kościół
W Polsce pojawiają się głosy o potrzebie zmiany formuły spowiedzi najmłodszych, fot. AdobeStock/FotoDax

Skutki mogą zostać na długo, dlatego liczy się styl rozmowy, a nie sama procedura

Eksperci podkreślają jeden kluczowy element: znaczenie ma sposób prowadzenia rozmowy przez księdza. To on może sprawić, że spowiedź stanie się dla dziecka doświadczeniem wspierającym albo trudnym, które będzie wracać po latach.

W Polsce pojawiają się też głosy o potrzebie zmiany formuły spowiedzi najmłodszych – między innymi o ograniczeniu indywidualnych rozmów w konfesjonale lub o wprowadzeniu obecności dorosłych. Na razie obowiązujący model pozostaje bez zmian, ale coraz częściej słychać, że potrzebna jest większa wrażliwość na dziecięce emocje.

W domowym przygotowaniu mogą pomóc drobne, konkretne kroki, które nie dokładają dziecku presji:

  • wyjaśnienie dziecku, jak wygląda przebieg spowiedzi, bez straszenia konsekwencjami,
  • nazwanie tego, czego dziecko może się bać: reakcji księdza, zapomnienia formułki, pomyłki,
  • przypomnienie, że pytania są w porządku, a niezrozumienie pojęć nie oznacza „bycia złym”,
  • rozmowa o tym, że stres to naturalna reakcja na nową sytuację.

W relacjach dzieci powtarza się jedno: nie chcą „zrobić czegoś źle” i zostać ocenione. Im spokojniej dorośli podejdą do tego etapu przygotowań, tym większa szansa, że dziecko przejdzie przez niego bez poczucia wstydu, które potrafi zostać na długo.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zobacz też: Zapasy rodziców z nauczycielami to nowy sport narodowy. Wiadomość z Librusa jeży włos na głowie

Reklama
Reklama
Reklama