Te dzieci osiągną sukces w przyszłości. Ich rodzice jak ognia unikają 4 zdań
Niektórzy rodzice wspierają swoje dzieci tak, że te rosną z poczuciem siły i sprawczości. Wbrew pozorom wcale nie chodzi o specjalne zajęcia, modne gadżety czy perfekcyjne planowanie dnia.

Rodzice, których dzieci świetnie radzą sobie w szkole, wśród rówieśników, a potem także w dorosłości, konsekwentnie unikają zdań, które podcinają młodym skrzydła. Wiem, że wielu dorosłym zdarza się powiedzieć coś „odruchowo”, bez złych intencji, ale to właśnie te niewinne komunikaty potrafią zaszczepić w dziecku lęk przed popełnianiem błędów, krytyką lub próbami działania.
Rodzice, którzy dodają skrzydeł. Unikają słów, które gaszą dziecięcą odwagę
O takich dzieciach często mówi się, że są odważne, samodzielne, kreatywne. W rzeczywistości to efekt codziennych drobnych rozmów i tego, co maluch słyszy w domu. Jeśli rodzic stale przypomina o ograniczeniach, dziecko uczy się, że nie ma sensu próbować. Jeśli dorosły skupia się jedynie na porażkach, młody człowiek zaczyna bać się każdego następnego kroku. Dlatego właśnie cztery zdania, które dla jednych brzmią neutralnie, dla innych mogą być blokadą na długie lata.
Rodzice, którzy unikają takich komunikatów, dają dziecku przestrzeń na samodzielność. Pozwalają na potknięcia, zachęcają do eksperymentów, wspierają bez narzucania presji. Po latach obserwacji wiem, że to działa jak najlepsza inwestycja w przyszłość – i nigdy nie wymaga specjalnych nakładów czasu.
4 zdania, których rodzice przyszłych liderów unikają jak ognia
Dzieci, które w dorosłym życiu odnoszą sukcesy, rzadko słyszały od swoich bliskich słowa skupione na strachu, porównaniach lub lekceważeniu. Najczęściej rodzice omijali komunikaty w rodzaju:
„Nie dasz rady”
To zdanie brzmi jak wyrok i potrafi zatrzymać nawet dorosłego, a co dopiero małego człowieka. Rodzice, którzy wspierają rozwój odwagi, zastępują je pytaniem: „Jak mogę ci pomóc spróbować?”. Dziecko dostaje sygnał, że ma prawo próbować, a porażka nie jest końcem świata.„Inni są lepsi od ciebie”
Porównania odbierają motywację i sprawiają, że młody człowiek zaczyna żyć cudzym tempem. Rodzice, którzy chcą, żeby dziecko wzrosło w poczuciu własnej wartości, skupiają się wyłącznie na jego postępach. Dzięki temu maluch uczy się, że nie musi gonić osób wokół – wystarczy, że idzie własną drogą.„Nie przesadzaj”
To jedno stwierdzenie potrafi unieważnić dziecięce emocje, a przecież maluchy uczą się świata przez swoje odczucia. Jeśli rodzic je bagatelizuje, dziecko uczy się, że lepiej milczeć niż mówić. Dorośli, którzy wspierają przyszłych liderów, zamiast tego mówią: „Widzę, że to dla ciebie ważne. Opowiedz mi więcej”.„Zostaw, ja to zrobię szybciej”
Wygodne w codzienności, zabójcze w długiej perspektywie. Kiedy dorośli wyręczają malucha, odbierają mu poczucie sprawczości. Tymczasem samodzielność powstaje właśnie z prób, nawet jeśli są powolne, chaotyczne i nieidealne.

Dlaczego te pozornie drobne komunikaty zmieniają przyszłość dziecka?
Dzieci, które nie słyszą słów odbierających wiarę w siebie, dorastają z przekonaniem, że świat jest miejscem, w którym mogą działać. Różnica nie polega na specjalnym talencie czy szczęściu. Klucz tkwi w tym, że młody człowiek od początku ma wokół siebie dorosłych, którzy nie ograniczają jego możliwości swoimi lękami.
Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, jak ogromną moc ma codzienny język. Jedno zdanie potrafi zapalić w dziecku iskrę chęci albo zgasić ją na długo. Właśnie dlatego dzieci, których rodzice jak ognia unikają tych czterech demotywujących zdań, tak często wyrastają na osoby kreatywne, odważne, odporne psychicznie i gotowe na wyzwania. Nie dlatego, że miały idealne dzieciństwo, ale dlatego, że codziennie słyszały komunikaty budujące ich siłę, a nie podsycające lęk.
Zobacz też: Jajecznica w domu w weekend to symbol porażki? „Dzieciom trzeba pokazywać świat, nie patelnię”