Reklama

Żyjemy w czasach, w których bardzo chcemy chronić dzieci przed trudnościami. Przed rozczarowaniem, porażką, smutkiem. Robimy to z miłości. Tylko że odporność psychiczna nie powstaje w komforcie. Ona rodzi się wtedy, gdy dziecko doświadcza trudnych emocji i nie zostaje z nimi samo.

Największy błąd dorosłych

Kiedy dziecko płacze, przegrywa albo się złości, pierwszym odruchem jest naprawianie sytuacji. „Nic się nie stało”, „następnym razem wygrasz”, „nie ma o co płakać”. Mówimy to z dobrych intencji, ale w praktyce uczymy jednego – że trudne emocje są niewygodne i trzeba się ich szybko pozbyć.

Tymczasem odporność psychiczna rośnie wtedy, gdy dziecko słyszy – „widzę, że jest ci trudno”, „to było dla ciebie ważne”, „masz prawo tak się czuć”. Nie musimy mieć gotowych rozwiązań. Wystarczy obecność.

Jedna metoda, która wzmacnia bardziej niż motywacyjne hasła

Najprostsza i najskuteczniejsza metoda to nazywanie i normalizowanie emocji. Bez ocen, bez rad, bez poprawiania nastroju. Kiedy dziecko uczy się, że smutek, złość i frustracja są częścią życia, przestaje się ich bać.

Odporne psychicznie dziecko to nie takie, które zawsze jest uśmiechnięte. To takie, które wie, że nawet trudny dzień da się przeżyć. I że emocje przychodzą i odchodzą.

Odporność psychiczna zaczyna się w relacji

Największym źródłem siły dla dziecka nie są techniki ani strategie. Jest nim dorosły, który nie panikuje, gdy dziecku jest źle. Który nie mówi „już, przestań”, tylko „jestem obok”.

Dziecko, które doświadcza takiej relacji, uczy się czegoś bezcennego – że trudności nie są końcem świata. Że można się posypać i poskładać na nowo. I że nie trzeba być silnym cały czas, żeby naprawdę być odpornym.

Zobacz także: Po tych dwóch zdaniach poznasz, że twoje dziecko jest wysoko wrażliwe. Łatwo je zignorować

Reklama
Reklama
Reklama