Reklama

„Kiedy syn przyniósł ze szkolnej biblioteki ‘Anaruka, chłopca z Grenlandii’, ucieszyłam się. Pamiętałam tę książkę z własnego dzieciństwa jako opowieść o chłopcu z dalekiego, egzotycznego dla nas świata. Wydawało mi się, że to będzie przygoda, ciekawość, trochę wiedzy o innej kulturze”, pisze Alicja.

Mama przyznaje, że jej syn jest wyjątkowo wrażliwym dzieckiem. „On bardzo przeżywa wszystko, co dotyczy cierpienia innych – ludzi, ale też zwierząt. Dlatego często czytamy razem, żebym mogła mu coś wytłumaczyć albo złagodzić trudniejsze fragmenty”.

Nie spodziewała się jednak, jak szybko atmosfera zrobi się ciężka. „Już po kilku stronach widziałam, że syn ma łzy w oczach. A potem zaczęłam płakać razem z nim”.

Zwierzęta, ból i dziecięca bezradność

Czytelniczka tłumaczy, co najbardziej poruszyło jej dziecko. „W tej książce jest bardzo dużo opisów polowań na zwierzęta. Są sceny, w których zwierzęta cierpią, są ranne, są zabijane. Dla dorosłego to może być tylko opis realiów życia Inuitów. Dla dziecka to jest po prostu krzywda”.

„Mój syn w pewnym momencie zapytał: ‘Mamo, dlaczego oni muszą je tak zabijać? Czy te zwierzaki bardzo cierpią?’ I nie byłam w stanie mu tego wytłumaczyć tak, żeby go to nie bolało. Pytał też, dlaczego ludzie wykorzystują w zaprzęgach psy i czy nie jest im zimno”.

Mama pisze, że książka jest pełna emocji, z którymi dzieci zostają same. „Nie ma tam delikatności. Nie ma próby ochrony młodego czytelnika przed brutalnością świata. Jest surowa rzeczywistość, podana bez filtra”.

Czy to naprawdę lektura dla wrażliwych dzieci?

„Ja rozumiem wartość edukacyjną – że to inna kultura, inne warunki życia. Ale czy naprawdę ośmio- czy dziewięciolatek musi czytać o cierpieniu zwierząt w tak dosłownej formie?” – pyta czytelniczka.

„W szkole nikt nie pyta, czy dziecko jest wrażliwe, czy ma w sobie dużo empatii. Każdy ma przeczytać to samo. A potem dziwimy się, że dzieci nie chcą czytać lektur”.

Nie każda książka jest dla każdego

Na koniec listu mama pisze wprost: „Nie twierdzę, że ‘Anaruk’ to zła książka. Ale twierdzę, że nie jest książką dla wszystkich dzieci. Dla wrażliwych, empatycznych uczniów to może być trauma, a nie lekcja”.

„Po tym wieczorze mój syn długo nie mógł zasnąć. Pytał o te zwierzęta, wracał do scen z książki. I wtedy pomyślałam, że może czas przestać udawać, że każda lektura jest odpowiednia tylko dlatego, że od lat widnieje na liście obowiązkowej”.

Zobacz także: Po tych dwóch zdaniach poznasz, że twoje dziecko jest wysoko wrażliwe. Łatwo je zignorować

Reklama
Reklama
Reklama