Reklama

Piszę do was, bo do tej pory nie umiem się pozbierać. Wigilia klasowa miała być miłym spotkaniem przed przerwą świąteczną: kolędy, ciastka przyniesione przez rodziców, trochę rozmów.

Szkolna wigilia miała być radością

Moja córka przygotowywała się do tego dnia, upiekła ze mną muffinki, wybierała strój, pytała, czy wygląda dobrze. Miała na sobie białą, elegancką bluzkę i ciemne spodnie, bo tak czuje się najlepiej – skromnie, schludnie, odświętnie. Zapytała nawet, czy to „wystarczy”. Zapewniłam ją, że wygląda pięknie. Nie lubi sukienek i ma prawo.

Kiedy weszłam do szkoły po zajęciach, zobaczyłam jej oczy pełne łez. Pomyślałam, że coś ją zabolało, że może pokłóciła się z koleżanką. Nie spodziewałam się, że to słowa nauczycielki zraniły ją najmocniej.

Upokorzenie przy całej klasie

Podczas wigilii wychowawczyni postanowiła powiedzieć parę słów o stroju galowym. Mogłabym to zrozumieć, gdyby nie to, że wskazała na moją córkę. Na moje dziecko, które siedziało spokojnie przy ławce. Powiedziała: „To nie jest strój galowy dla dziewczynki”.

Przy całej klasie. Przy jej koleżankach i kolegach. Jakby była przykładem czegoś złego. Jakby zrobiła coś niewłaściwego.

Moja córka, zawsze pewna siebie, nagle spuściła głowę. Powiedziała mi, że czuła, jakby ktoś ją „wyrzucił poza grupę”, jakby cały wysiłek, by wyglądać ładnie, został wyśmiany. A przecież jej strój był elegancki. Spodnie nie czynią nikogo gorszym, mniej świątecznym, mniej dziewczęcym.

Słuchałam jej i w środku mi się gotowało. Jak można tak potraktować dziecko? Jak można oceniać dziewczynki przez pryzmat tego, co mają na sobie?

wigilia
To nie są czasy, kiedy dziewczynki muszą nosić spódnice, by uznano je za „odpowiednio ubrane”, fot. AdobeStock/deagreez

Zgłosiłam sprawę do dyrekcji

Uważam, że szkoła ma wspierać, a nie upokarzać. To nie są czasy, kiedy dziewczynki muszą nosić spódnice, by uznano je za „odpowiednio ubrane”. Zgłosiłam sprawę dyrekcji i czekam na rozmowę. Chcę, żeby nauczycielka usłyszała, że zrobiła krzywdę. Nie życzę jej zwolnienia, nie chcę polowania na czarownice. Chcę tylko, żeby zrozumiała, że dzieci mają swoją wrażliwość i że słowa dorosłego budują albo ranią.

Chcę, żeby moja córka wiedziała jedno: nic złego nie zrobiła, jest wartościowa, wyglądała pięknie i powinna być z siebie dumna. A ja zrobię wszystko, żeby już nigdy nie została ośmieszona za to, że po prostu była sobą.

Agata S.


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Oto sekret rodziców odpowiedzialnych dzieci. Robią tę 1 rzecz, gdy dziecko ma 2 lata

Reklama
Reklama
Reklama