Reklama

Całe życie chcieliśmy z mężem mieć dziecko. Próbowaliśmy wszystkiego – leczenia, modlitw, rozmów z lekarzami. Każdy miesiąc kończył się rozczarowaniem, każdy test ciążowy – łzami. Mijały lata, nadzieja przygasała, ale nie znikała. Wokół nas pojawiały się dzieci przyjaciół, sąsiadów, rodziny. Z czasem pogodziliśmy się, że zostaniemy sami, że tak będzie wyglądało nasze dorosłe życie. Oswoiliśmy pustkę, nauczyliśmy się żyć dla siebie i dla innych.

Ciąża w wieku 50 lat – zamiast szczęścia, ogromny strach i bezradność

Nagle, gdy właśnie niedawno skończyłam 50 lat, los brutalnie zadrwił z naszych planów. Lekarz powiedział mi, że jestem w ciąży. Najpierw myślałam, że to żart, później przyszło niedowierzanie, a w końcu – prawdziwa rozpacz. Mąż zareagował podobnie − on ma już 55 lat.

Oboje zaniemówiliśmy, zamiast łez szczęścia – łzy bezradności. Nie umiemy się cieszyć, bo czujemy, że nie damy rady. To już nie jest wiek na zmiany, na nieprzespane noce, na wychowanie dziecka od zera. Zastanawiamy się, jak damy sobie radę z codziennością, zdrowiem, energią, finansami. Patrzymy na siebie i widzimy dwoje zmęczonych ludzi, którzy nie mają już siły na wielkie rewolucje.

Późne macierzyństwo – niepewność, lęk i pytania bez odpowiedzi

Codziennie zadajemy sobie pytanie: dlaczego właśnie teraz? Zamiast radości, czujemy złość na los i smutek, że tak długo czekaliśmy na coś, co przychodzi wtedy, gdy już nie umiemy tego przyjąć. Przeraża mnie wizja, że nie będę mieć siły, by bawić się z dzieckiem, prowadzić je do szkoły, przeżywać z nim nastoletnie problemy.

Mąż boi się jeszcze bardziej – mówi, że nie jest gotowy na bycie ojcem w tym wieku. Boję się o zdrowie, o przyszłość, o to, czy damy radę zapewnić dziecku wszystko, czego będzie potrzebować. Myślę o tym dniami i nocami, nie wiem, gdzie szukać wsparcia. Wiem tylko, że nie jestem gotowa na taki cud – nie teraz, nie po tylu latach walki i po pogodzeniu się z losem.

para w średnim wieku
„Przeraża mnie wizja, że nie będę mieć siły, by bawić się z dzieckiem” - napisała do nas czytelniczka, fot. AdobeStock/Prostock-studio

Późna ciąża. Czy jest wyjście z tej sytuacji?

Nasza historia to nie jest opowieść o spełnionym marzeniu, tylko o paradoksie życia. Nie wiem, co przyniesie jutro, jaką decyzję podejmiemy. Piszę ten list, by inne kobiety wiedziały, że nawet najpiękniejsze cuda bywają zbyt trudne. Mam nadzieję, że znajdę pomoc – od lekarzy, psychologów, może innych kobiet, które były w podobnej sytuacji. Potrzebuję wsparcia, bo czuję się jak bohaterka cudzego życia, która musi udźwignąć ciężar nie na swoje siły. Proszę, jeśli ktoś czuje to samo – niech napisze, powie, że nie jestem sama.

Olga


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Były mąż wypiął się na dzieci, więc zażądałam alimentów od teściów. Nie mogłam przewidzieć tego, co zrobili

Reklama
Reklama
Reklama