Reklama

Rodzinna decyzja o wyjeździe na ferie w góry mimo choroby dziecka budzi kontrowersje. Ojciec dziecka, który postanowił opisać swoją sytuację w liście do naszej redakcji, ujawnia kulisy tej trudnej decyzji. Prosi też, by pochopnie nie oceniać rodziców zmagających się z podobnymi problemami. Jak sam podkreśla, wyjazd został zaplanowany wiele tygodni wcześniej, a zaliczka w wysokości 3 tysięcy złotych została wpłacona z dużym wyprzedzeniem.

Dziecko chore, ale ferie ważniejsze?

Dziecko, które obecnie zmaga się z gorączką i katarem, według relacji ojca nie wykazuje ciężkich objawów choroby. Mimo to decyzja o wyjeździe budzi wątpliwości – zarówno moralne, jak i zdrowotne. Rodzice postanowili jednak nie rezygnować z planów.

„Nie mogliśmy zignorować faktu, że przepadnie nam 3 tysiące złotych. Walizki już spakowane, wszystko gotowe, dzieci czekały na te ferie cały rok” – wyjaśnia ojciec.

Rodzice kontra koszty: 3 tysiące powodów

Decyzja, by nie rezygnować z wyjazdu mimo choroby dziecka, została przez rodzinę przemyślana – twierdzi autor listu. Podkreśla, że konsultowali się z lekarzem, który nie stwierdził przeciwwskazań do wyjazdu, jeśli tylko dziecko będzie miało siły na podróż. Dla rodziców istotny był także aspekt finansowy.

Wpłacona zaliczka w wysokości 3 tysięcy złotych jest znaczącą kwotą dla budżetu domowego. Jej utrata byłaby dużym ciosem finansowym.

„To pieniądze, które długo odkładaliśmy. Czujemy się źle z powodu choroby dziecka, ale ferie to jedyna okazja, żeby pobyć razem w innym otoczeniu” – pisze ojciec.

Decyzja, choć kontrowersyjna, została podjęta z przekonaniem, że dobro rodziny i wspólny czas są równie ważne jak zdrowie. Rodzice mają nadzieję, że pobyt w górach nie pogorszy stanu dziecka, a wręcz przeciwnie – świeże powietrze i odpoczynek wpłyną pozytywnie na jego samopoczucie.

chore dzieci na ferie
Wielu rodziców staje przed wyborem - leczenie w domu czy zaplanowany wyjazd?, fot. AdobeStock/Viacheslav Yakobchuk

Gorączka i katar nie zatrzymają wyjazdu?

Jak relacjonuje ojciec, choroba rozpoczęła się kilka dni przed urlopem. Rodzice obserwują stan zdrowia dziecka i mają nadzieję, że do dnia wyjazdu symptomy ustąpią. Proszą też, by ich nie oceniać, bo takie trudne decyzje to codzienność wielu rodzin i nie istnieje tylko jedna słuszna droga.

„Codziennie mierzymy temperaturę, podajemy syropy. Jeśli do jutra nie będzie gorzej, jedziemy. Nie chcemy narażać dziecka, ale też nie możemy sobie pozwolić na stratę pieniędzy i rozczarowanie całej rodziny” – wyjaśnia ojciec.

Ich decyzja może budzić mieszane uczucia, ale pokazuje, w jakiej sytuacji znajdują się często rodzice – postawieni między zdrowiem dziecka a konsekwencjami finansowymi i emocjonalnymi związanymi z rezygnacją z długo wyczekiwanych planów.

Zobacz też: Wyznanie babci: „Kocham wnuki, ale nie będę wypruwać dla nich żył. Chcę zasmakować życia”

Reklama
Reklama
Reklama