Reklama

„Niegrzeczne dziecko” to pojęcie wygodne, ale rzadko prawdziwe. Dzieci nie rodzą się złe, nie kombinują przeciwko dorosłym i nie testują granic z czystej złośliwości. One reagują. Na napięcie, chaos, brak spójności, zmęczenie dorosłych. I właśnie te reakcje najczęściej są mylone z wychowawczą porażką, zamiast z sygnałem alarmowym dla rodziców.

Nie chodzi o obwinianie matek i ojców. Wychowanie dziś jest trudniejsze niż kiedykolwiek, a presja bycia „idealnym rodzicem” potrafi sparaliżować. Są jednak sygnały, które jasno pokazują, że problem nie leży w dziecku, tylko w tym, że dorośli nie radzą sobie z własnymi emocjami, granicami i konsekwencją. Oto pięć z nich.

Sygnały, że to nie dziecko jest problemem, tylko sposób wychowania

  1. Ciągłe krzyczenie zamiast rozmowy
    Jeśli w domu dominuje podniesiony głos, a rozmowa pojawia się dopiero po wybuchu, dziecko uczy się jednego: emocje wyraża się krzykiem. Krzyk nie wychowuje, on tylko chwilowo ucisza. Dziecko przestaje słuchać treści, reaguje wyłącznie na ton. Z czasem albo zaczyna krzyczeć tak samo, albo zamyka się w sobie.

  2. Brak jasnych zasad albo zmienność reguł
    Jednego dnia coś jest dozwolone, drugiego karane. Raz „Nie wolno”, innym razem „Rób, co chcesz, nie mam siły”. Dziecko w takim układzie nie wie, czego się trzymać. Testuje granice nie dlatego, że chce sprawdzić władzę, ale dlatego, że próbuje zrozumieć świat, który jest niespójny i nieprzewidywalny.

  3. Karanie emocji zamiast zachowań
    „Nie wolno się złościć”, „Nie przesadzaj”, „Nie becz” – to komunikaty, które uczą dziecko tłumienia emocji, a nie radzenia sobie z nimi. Emocje nie są złe, nawet te trudne. Problemem bywa sposób ich wyrażania. Jeśli dziecko słyszy, że jego uczucia są niewłaściwe, zaczyna je ukrywać albo wybuchać w najmniej oczekiwanym momencie.

  4. Oczekiwanie dojrzałości, której dziecko jeszcze nie ma
    Wielu rodziców wymaga od kilkuletnich dzieci samokontroli, cierpliwości i logicznego myślenia na poziomie dorosłego. Tymczasem układ nerwowy dziecka dopiero się rozwija. Gdy słyszy: „Zachowuj się wreszcie normalnie”, dostaje komunikat, że zawodzi, choć biologicznie nie jest w stanie spełnić tych oczekiwań.

  5. Brak regulacji emocji po stronie dorosłych
    Dzieci uczą się nie z tego, co słyszą, ale z tego, co widzą. Jeśli rodzic reaguje wybuchowo, obraża się, trzaska drzwiami albo ignoruje problemy, dziecko przejmuje te schematy. Trudno oczekiwać spokoju i empatii od dziecka, które nie ma ich na co dzień przed oczami.

dziecko krzyczy
Atmosfera w domu ma ogromny wpływ na zachowanie dziecka, fot. AdobeStock/Yuliia

Dlaczego dzieci „źle się zachowują” i co naprawdę chcą powiedzieć?

Każde trudne zachowanie ma swój powód. Dziecko, które bije, często nie radzi sobie z frustracją. To, które krzyczy, próbuje być usłyszane. A to, które ignoruje polecenia, może być po prostu przebodźcowane. Z perspektywy dorosłego to bywa męczące, ale dla dziecka jest jedynym znanym sposobem komunikacji.

Zamiast pytania „Dlaczego on znowu to robi?”, warto zatrzymać się przy innym: „Co tym zachowaniem próbuje mi powiedzieć?”. Bardzo często odpowiedź nie dotyczy dziecka, tylko atmosfery w domu, zmęczenia rodziców albo braku czasu na prawdziwą relację.

Wychowanie bez etykietowania dziecka jako „niegrzecznego”

Etykiety działają jak samospełniająca się przepowiednia. Dziecko, które słyszy, że jest niegrzeczne, zaczyna w to wierzyć. A skoro i tak jest „tym złym”, przestaje się starać. Dużo skuteczniejsze jest oddzielanie zachowania od osoby. Nie: „Jesteś okropny”, tylko: „To, co zrobiłeś, było nie w porządku”.

Wychowanie to proces, w którym dorośli uczą się równie intensywnie jak dzieci. Błędy są nieuniknione, ale największym z nich jest przekonanie, że to dziecko „ma problem”. Bardzo często to sygnał, że potrzebuje więcej wsparcia, jasności i spokoju ze strony dorosłych. A to już zadanie, którego nie da się zrzucić na kilkulatka.

Zobacz też: 5 bajek, przy których dziecko rozwija się książkowo. Możesz je włączać z czystym sumieniem

Reklama
Reklama
Reklama