„Ferie spędzimy na wkuwaniu ułamków”. Tak szkoła kpi sobie z uczniów
Miały być ferie, odpoczynek i chwila oddechu po miesiącach nauki. Zamiast tego dostaliśmy plan na stres, nerwy i wkuwanie od rana do wieczora.

Jestem już wściekła i zmęczona tym, że szkoła kolejny raz pokazuje, jak bardzo nie liczy się z dziećmi i rodzinami.
Moje dziecko ma zaplanowany duży sprawdzian z matematyki na pierwszy dzień po feriach. Sprawdzian z całego działu. Ułamki, zadania tekstowe, schematy, których sama muszę się na nowo uczyć, żeby móc pomóc. Informacja przyszła tuż przed feriami, jakby to była najbardziej normalna rzecz na świecie. Kiedy więc te dzieci mają odpocząć? Tym bardziej, że mój Nikoś nie jest orłem i musi naprawdę przysiąść, żeby opanować materiał.
Ferie zimowe zamiast odpoczynku zamieniają się w stres
Ferie to nie jest luksus. To nie jest fanaberia rodziców. Ferie są po to, żeby dzieci wyhamowały, wyszły z tego szkolnego biegu, w którym są od września i choć przez chwilę nie żyły kartkówką, sprawdzianem i oceną.
Ale nie, nasz nauczyciel postanowił, że u nas ferie zaczną się od rozpisywania planu nauki. Ile stron dziennie. Ile zadań. Kiedy powtórka. Kiedy próbny test. Dziecko zamiast zapytać „Gdzie pojedziemy?”, pyta „Czy zdążę się nauczyć?”. Dla mnie to chore.
Duży sprawdzian po feriach to presja
Najbardziej boli to, że nikt nie widzi w tym problemu. „Będą mieli ferie, więc będą mieli czas” – słyszymy w szkole. Tylko że ferie to nie są dwa tygodnie na zamknięcie się w książkach. To czas, który powinien należeć do dziecka.
Efekt jest prosty. Dziecko uczy się w napięciu. Zamiast wrócić do szkoły z energią, wraca z lękiem. Zamiast radości jest strach, że zapomni wzór, że się pomyli, że zawiedzie.
I potem dziwimy się, że dzieci nie lubią szkoły.

Szkoła zapomina, że po drugiej stronie są dzieci
Jeśli ferie są przerwą, to niech będą przerwą. Jeśli planuje się duży sprawdzian, to niech on będzie poprzedzony normalnym czasem na naukę w trakcie roku szkolnego, a nie kosztem odpoczynku. Nauczyciele powinni trochę pomyśleć o dzieciach i ich rodzicach.
Szkoła coraz częściej zachowuje się tak, jakby dzieci były maszynami do zaliczania materiału. A przecież to są mali ludzie, z emocjami, zmęczeniem, stresem. I obok są też rodzice, którzy razem z nimi przeżywają każdą taką nierozważną decyzję.
Z poważaniem,
Malwina D.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Toksyczni rodzice rujnują życie dziecka. Po tych 10 zdaniach trudno się podnieść