Korepetycje w klasach 1-3 to dziś już norma. Nauczycielka: „Rodzice są leniwi”
Korepetycje stały się codziennością już w najmłodszych klasach podstawówki. W emocjonalnym liście do redakcji nauczycielka uderza w rodziców: „Przerzucają odpowiedzialność za własne dzieci na innych”.

Coraz więcej rodziców decyduje się na korepetycje dla swoich dzieci już od pierwszych klas szkoły podstawowej. Dla jednej z nauczycielek edukacji wczesnoszkolnej to powód do niepokoju.
Korepetycje w klasach 1-3 zamiast pomocy w domu
W emocjonalnym liście przesłanym do naszej redakcji nauczycielka podzieliła się swoimi obserwacjami z codziennej pracy. Jak pisze, coraz częściej spotyka się z sytuacjami, w których uczniowie klas 1-3 uczęszczają na dodatkowe zajęcia, bo rodzice nie chcą lub nie potrafią pomóc im w nauce.
„Mam wrażenie, że korepetycje w klasach 1-3 stały się normą. Rodzice z góry zakładają, że dziecko samo nie da rady, a oni nie mają czasu, żeby pomóc. Dlatego sięgają po najprostsze rozwiązanie – wynajmują korepetytora” – pisze nauczycielka.
Według niej to nie tylko wygodne rozwiązanie dla rodziców, ale również przejaw poważnego problemu – przerzucania odpowiedzialności za edukację dziecka na osoby trzecie.
Emocjonalny list nauczycielki: „Rodzice oczekują, że ktoś ich wyręczy”
Autorka listu nie przebiera w słowach. Wskazuje, że dzisiejsi rodzice często oczekują, iż szkoła i korepetytorzy wykonają za nich całą pracę wychowawczą i edukacyjną.
„Rodzice są leniwi. To mocne słowa, ale niestety prawdziwe. Dla wielu z nich ważniejsze są własne sprawy niż codzienna pomoc dziecku przy lekcjach. Oczekują, że szkoła wszystko zrobi za nich. A jak szkoła nie daje rady – zatrudniają korepetytora. Tak jest wygodnie. Tylko co z dzieckiem, które potrzebuje rodzica, jego czasu i wsparcia?” – pyta nauczycielka.
Podkreśla, że nauka w klasach 1-3 nie jest trudna, ale wymaga systematyczności, której dziecko samo nie jest w stanie zapewnić. „Dziecko potrzebuje dorosłego, który pokaże mu, jak się uczyć, jak się organizować, jak się nie poddawać. A tego nie zrobi ani nauczyciel w klasie pełnej dzieci, ani korepetytor przez godzinę w tygodniu” – zaznacza.

Kiedy dziecko ma więcej obowiązków niż dorosły
W swoim liście nauczycielka porusza też problem nadmiernego obciążenia dzieci.
„Dzieci z klas 1-3 mają często grafik wypełniony bardziej niż dorośli. Rano szkoła, potem angielski, basen, korepetycje, a na koniec jeszcze lekcje. A gdzie czas na zabawę, odpoczynek, rozmowę z rodzicem?” – pyta zaniepokojona.
Krytykuje również fakt, że wielu rodziców oczekuje od dzieci szybkich efektów. „Zamiast cierpliwości i zrozumienia – presja i oczekiwania. Zamiast wspólnego rozwiązywania zadań – ocena i krytyka. I wreszcie – zamiast własnego zaangażowania – korepetytor. Bo przecież rodzic 'nie ma czasu', 'nie rozumie już tych zadań', 'nie zna nowej podstawy programowej'. To tylko wymówki” – dodaje.
Na koniec nauczycielka apeluje do rodziców: „Wasze dzieci potrzebują Was bardziej niż najlepszych korepetytorów. Jesteście dla nich najważniejszymi nauczycielami. Nie zostawiajcie ich samych. Edukacja wczesnoszkolna to fundament – pomóżcie im go zbudować”.
Zobacz też: Naucz dziecko tych 4 rzeczy o pieniądzach. Nigdy nie wpadnie w finansowe kłopoty