Reklama

Pamiętam, jak w moim dzieciństwie dziadkowie byli częścią codzienności. Odbierali ze szkoły, gotowali obiady, spędzali z nami czas bez liczenia minut. Dziś, kiedy sama jestem matką, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

„Zadzwońcie na Zoomie” − zamiast przyjść

Moi rodzice, a także rodzice mojego partnera, żyją własnym życiem – aktywnym, pełnym planów, wyjazdów, spotkań. I oczywiście, rozumiem to. Mają do tego prawo. Tylko że w tym wszystkim gdzieś gubi się miejsce dla wnuków.

Najczęściej słyszę: „Zadzwońcie wieczorem, pomachamy Zuzi na Zoomie”. I to naprawdę boli. Bo dziecko nie potrzebuje tylko uśmiechu na ekranie. Potrzebuje obecności, dotyku, wspólnej zabawy, poczucia, że ktoś jest obok naprawdę.

Dziadkowie wybierają swoje życie − a my zostajemy sami

Nie chodzi o to, żeby dziadkowie przejęli rolę rodziców. Ale trudno nie zauważyć, że coraz częściej wybierają własne przyjemności zamiast relacji z wnukami. Wyjazdy, zajęcia, hobby – wszystko jest ważniejsze niż godzina spędzona z dzieckiem.

Zdarza się, że proszę o pomoc – naprawdę sporadycznie, kiedy nie mam wyjścia. I wtedy słyszę: „Nie damy rady, mamy plany”. Zawsze jakieś plany.

Zaczynam mieć wrażenie, że coś się zmieniło na poziomie społecznym. Że dziadkowie przestali czuć się odpowiedzialni za bycie częścią życia wnuków. Jakby ta rola przestała być oczywista.

dziadkowie
Kiedyś dziadkowie spędzali więcej czasu z wnukami - uważa mama, fot. AdobeStock/Halfpoint

Najbardziej szkoda mi dziecka

Najtrudniejsze jest to, że widzę, jak moje dziecko tęskni. Pyta, kiedy przyjdzie babcia, kiedy pojedziemy do dziadka. A ja nie zawsze mam co odpowiedzieć.

Dzieci nie rozumieją, że ktoś „ma swoje życie”. One rozumieją tylko, że ktoś nie przychodzi, nie odbiera, nie ma czasu. I to zostaje w nich na długo.

Nie chcę nikogo zmuszać do bycia dziadkiem czy babcią. Ale trudno mi pogodzić się z myślą, że coś, co kiedyś było naturalne i piękne, dziś staje się luksusem.

Coraz więcej rodziców wokół mnie mówi to samo: zostaliśmy sami z wychowaniem dzieci, bez wsparcia, bez oddechu, bez tej międzypokoleniowej bliskości, która kiedyś była normą.

I naprawdę zaczynam się zastanawiać – czy na dzisiejszych dziadków faktycznie nie ma już co liczyć?

Natalia B.


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Dzieci łapią jedynkę za jedynką, a rodzice są wściekli. Nauczycielka: „To nie jest moja wina”

Reklama
Reklama
Reklama