Nauczycielka w przedszkolu nie chce przewijać dziecka. „Brudne pieluchy to sprawa rodziców”
Nie po to wybierałam zawód nauczyciela przedszkola, aby ogarniać brudne pieluchy.

Szanowna Redakcjo, jestem nauczycielką przedszkola z wieloletnim doświadczeniem. Codziennie spotykam się z tym samym problemem i czuję, że muszę to w końcu nazwać głośno.
Niemal każdego ranka widzę rodziców, którzy przyprowadzają swoje kilkuletnie dzieci w pieluchach. Za każdym razem, gdy widzę takie dziecko, ogarnia mnie bezsilność i złość. Przedszkole nie powinno być miejscem, gdzie personel zmaga się z przewijaniem dzieci, których rodzice nie zadbali o odpieluchowanie.
Przecież to, czy dziecko potrafi korzystać z toalety, powinno być jednym z podstawowych wymagań przed posłaniem go do placówki. Zamiast wspierać rozwój, edukować i troszczyć się o bezpieczeństwo grupy, każdego dnia tracę czas na przewijanie dzieci. To nie jest w porządku ani wobec nas, nauczycieli, ani wobec tych dzieci, które są już gotowe do samodzielności.
Rodzicu, twoje dziecko w pieluszce to nie mój obowiązek
Chciałabym zadać jedno proste pytanie każdemu rodzicowi: dlaczego przyprowadzasz do przedszkola dziecko, które nie jest odpieluchowane? Czy naprawdę uważasz, że przewijanie twojej pociechy powinno być obowiązkiem nauczyciela? Odpowiedź brzmi: nie! To, co wkładam w codzienną pracę, to serce i zaangażowanie. Wspieram dzieci, uczę je, opiekuję się nimi, ale nie zamierzam przejmować zadań, które rodzic może i powinien wykonać sam.
Brudne pieluchy to sprawa rodziców, nie nauczycieli. Odpieluchowanie wymaga czasu, uwagi i konsekwencji – i jestem pewna, że w domu to się udaje, jeśli tylko rodzic uzna to za swój priorytet. To nie fair wobec personelu przedszkola, ale też wobec samego dziecka. Ono musi się odnaleźć w grupie, nauczyć samodzielności i zwyczajów higienicznych. Rodzic, który ignoruje ten etap i zrzuca go na przedszkole, postępuje moim zdaniem nieuczciwie wobec wszystkich zaangażowanych.

Proszę o zrozumienie i jasno określone zasady – dla dobra dzieci i nauczycieli
Mój list to nie jest atak na rodziców, ale prośba o zrozumienie. Każde dziecko jest inne, każdy maluch rozwija się w swoim tempie – wiem o tym doskonale. Proszę jednak, aby nie oczekiwać, że obowiązki pielęgnacyjne będą należeć do nauczycieli przedszkola. To nie jest nasza rola. Chciałabym, by zasady były jasno określone: rodzic przygotowuje dziecko do samodzielności i do korzystania z toalety jeszcze zanim przekroczy ono próg przedszkola.
Jeśli przedszkole stanie się miejscem, gdzie codziennie przewijamy kilkoro dzieci, nikt nie będzie zadowolony. Rodzice będą sfrustrowani, nauczyciele zmęczeni, a dzieci nie dostaną wsparcia, na jakie zasługują. Zamiast skupiać się na edukacji i wspieraniu rozwoju, walczymy z brudnymi pieluchami.
Proszę o szacunek dla naszej pracy i o odpowiedzialność za własne dziecko. Chcę wspierać dzieci w rozwoju, a nie wyręczać rodziców w podstawowych obowiązkach. Pieluchy to sprawa domu – w przedszkolu stawiamy na samodzielność, naukę i radość bycia w grupie.
Z poważaniem,
Karolina
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Psycholog z Harvardu: 5 sygnałów, że jesteś nadopiekuńczym rodzicem. Rujnujesz dziecięcą pewność siebie