Nie puszczę dzieci na ferie do dziadków. Nie po tym, co wywinęli w ostatni weekend
Myślałam, że dziadkowie są od tego, żeby było bezpiecznie i spokojnie. W jeden weekend runęło wszystko, w co wierzyłam jako matka.

Emocje jeszcze nie opadły, a w głowie mam jeden obraz. Moje dzieci stoją na lodzie, który w każdej chwili mógł się załamać. Bez mojej wiedzy, bez mojej zgody, bez myślenia o konsekwencjach. Dziadkowie uznali, że wiedzą lepiej.
Zabrali dzieci bez naszej wiedzy i zgody
Dowiedziałam się po fakcie. Telefon od córki, radosny głos i zdanie, które zmroziło mnie bardziej niż ten staw. „Mamo, chodziliśmy po lodzie”. Nogi się pode mną ugięły. Nikt nie zapytał, nikt nie uprzedził. Dziadkowie zabrali dzieci na spacer, a potem zapadła decyzja, która mogła skończyć się tragedią. Tłumaczenia były szybkie. Przecież lód gruby. Przecież oni chodzili tam od lat. Przecież nic się nie stało. Tylko że mogło się stać wszystko.
Zamarznięty staw to nie miejsce dla dzieci
Nie interesuje mnie sentyment do dawnych czasów. Nie interesuje mnie, że kiedyś było inaczej. Dziś wiemy więcej i widzimy więcej. Każdej zimy słyszymy o wypadkach, o załamanym lodzie, o dzieciach i dorosłych wyciąganych z wody. To nie jest abstrakcja. To realne zagrożenie. Jako matka mam obowiązek chronić swoje dzieci, nawet jeśli oznacza to trudne decyzje i konflikt w rodzinie.

Nie puszczę dzieci na ferie do dziadków
Ferie miały być czasem radości i odpoczynku. Teraz nie ma o tym mowy. Zaufanie zostało złamane. Bezpieczeństwo moich dzieci zostało zlekceważone. Nie chodzi o karanie dziadków, tylko o jasną granicę. Dopóki nie zrozumieją, że nie wolno podejmować takich decyzji za rodziców, dzieci zostają z nami. To moja odpowiedzialność i mój obowiązek.
Wiem, że inne matki i ojcowie też stają przed podobnymi sytuacjami. Jeśli ten tekst pomoże choć jednej osobie postawić granicę i powiedzieć „nie”, to było warto.
Z poważaniem,
Ola
Komentarz Redakcji:
Wchodzenie na zamarznięty staw lub jezioro jest skrajnie niebezpieczne, nawet jeśli lód wydaje się gruby i stabilny. Każdej zimy służby informują o tragicznych wypadkach związanych z załamaniem się lodu. Szczególnie ryzykowne jest zabieranie w takie miejsca dzieci, które nie są w stanie ocenić zagrożenia ani szybko zareagować w sytuacji kryzysowej.
Eksperci jednoznacznie podkreślają, że zamarznięte zbiorniki wodne nie są miejscem do spacerów ani zabawy, a bezpieczeństwo dzieci zawsze powinno być absolutnym priorytetem dorosłych.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: „Teściowie chcą zabrać wnuki na ferie. Po pytaniu mojej matki rozbeczałam się”