Reklama

Nie wszystkie rodziny obchodzą Wielkanoc. I nie dla wszystkich to czas wyjątkowy.

Dla mnie i mojej rodziny Poniedziałek Wielkanocny to po prostu kolejny dzień. Bez świątecznego stołu, bez tradycji, bez spotkań. I właśnie dlatego co roku wraca ten sam problem – zamknięte przedszkole.

Kiedy inni świętują, ja muszę kombinować

Jestem mamą przedszkolaka i pracuję na pełen etat. Nie mam możliwości wzięcia wolnego za każdym razem, kiedy wypada święto, którego nie obchodzimy.

Dla wielu osób to pewnie oczywiste – „przecież to tylko jeden dzień”. Ale w praktyce to dzień, w którym muszę organizować wszystko od nowa. Szukać opieki, prosić o pomoc, przekładać obowiązki. I co roku czuję tę samą frustrację.

System zakłada, że wszyscy żyjemy według jednego schematu. Że każdy ma rodzinę, do której może pojechać. Że każdy chce spędzać święta przy stole. A to po prostu nie jest prawda.

„Przecież to święta” – słyszę

Najtrudniejsze są reakcje innych. Kiedy mówię, że nie obchodzimy Wielkanocy, często spotykam się z niezrozumieniem. „Jak to?”, „Ale dlaczego?”, „Przecież dziecko powinno znać tradycję”.

Tylko że każde dziecko wychowuje się w innej rodzinie. Ma inne wartości, inne rytuały, inne potrzeby. Mój syn nie czuje, że coś traci. Dla niego to po prostu dzień jak każdy inny. To dorośli nadają mu znaczenie – i oczekują, że wszyscy zrobią to samo.

pracująca mama
Nie wszystkie rodziny świętują w Poniedziałek Wielkanocny, fot. AdobeStock/cherryandbees

Czy naprawdę nie da się inaczej?

Zastanawiam się, czy nie można byłoby spojrzeć na to szerzej. Czy naprawdę każde przedszkole musi być zamknięte w tym samym czasie? Czy nie można stworzyć rozwiązania dla tych rodzin, które tego potrzebują?

Nie oczekuję, że wszyscy zrezygnują ze świąt. Nie chcę nikomu odbierać tradycji. Chciałabym tylko, żeby było miejsce także dla takich rodzin jak moja. Rzeczywistość się zmienia. Coraz więcej osób żyje inaczej niż kiedyś. Pracujemy więcej, mamy mniej wsparcia, często jesteśmy zdani tylko na siebie. W takich momentach zamknięte przedszkole przestaje być „oczywistością”, a zaczyna być realnym problemem.

Nie piszę tego z pretensją. Raczej z potrzebą zrozumienia. Może najwyższy czas zauważyć, że nie wszyscy świętują tak samo. I że to też jest w porządku.

Aleksandra


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Zapasy rodziców z nauczycielami to nowy sport narodowy. Wiadomość z Librusa jeży włos na głowie

Reklama
Reklama
Reklama