„Odkąd urodziłam, teściowa wpada do nas, kiedy chce. Miarka się przebrała, gdy wparowała do sypialni”
Odkąd urodziłam dziecko, moje życie zamieniło się w niekończący się stres. Teściowa wpada do naszego domu, kiedy tylko ma na to ochotę, nie pytając o zgodę i naruszając moją prywatność.

Nie sądziłam, że będę musiała napisać ten list, ale nie wiem już, do kogo się zwrócić. Odkąd urodziłam synka, czuję się coraz bardziej bezsilna. Moja teściowa mieszka tuż obok. Na początku byłam wdzięczna za jej obecność – myślałam, że to wsparcie będzie nieocenione. Ale szybko okazało się, że obecność i pomoc mogą oznaczać zupełnie coś innego niż się spodziewałam.
Teściowa pojawia się u nas o dowolnej porze, nie uprzedzając ani mnie, ani mojego męża. Czasem jest to ranek, kiedy ledwo zdążę się ubrać, czasem popołudnie, kiedy próbuję uśpić synka. Nigdy nie puka, po prostu wchodzi. Jestem w swoim domu, a czuję się, jakbym musiała być gotowa na jej wizytę przez całą dobę. Słowo „prywatność” zupełnie dla niej nie istnieje. Dodam, że teściowa ma klucze do naszego domu. Mąż uważa, że tak jest bezpieczniej i nie wyobraża sobie inaczej.
Nieproszony gość w każdej chwili dnia i nocy
Przestałam czuć się swobodnie we własnym domu. Nie mam już nawet chwili, by pobyć z synkiem na spokojnie. Teściowa bez słowa bierze wnuka na ręce, nosi go po całym domu, proponuje karmienie – nawet wtedy, gdy mówię, że właśnie go nakarmiłam. Nie liczy się z moim zdaniem, a ja czuję się coraz bardziej bezradna.
Pewnego dnia miarka się przebrała. Byłam w sypialni, w pidżamie, razem z synkiem. Spaliśmy. Nagle drzwi otworzyły się szeroko i zobaczyłam teściową w progu. Bez pukania, bez wcześniejszego telefonu. „Przyszłam zobaczyć wnuczka” – powiedziała, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Wtedy dotarło do mnie, że nie mam już żadnych granic.
Jestem młodą mamą, a teściowa przekracza granice
Czuję się pozbawiona prawa do swojego domu. Nie mogę się odprężyć, nie potrafię odpocząć. Każdy dźwięk z zewnątrz wywołuje we mnie napięcie, bo nie wiem, czy za chwilę nie pojawi się teściowa. Mój mąż nie widzi w tym nic złego, tłumaczy, że „mama chce pomóc”. Ale czy pomoc polega na tym, by naruszać moją intymność i zabierać mi poczucie bezpieczeństwa?
Zaczynam się zastanawiać, czy to ja jestem przewrażliwiona, czy faktycznie ktoś inny przekracza granice. Przestałam czuć się u siebie. Nie wiem, jak mam poradzić sobie z teściową, która nie rozumie słowa „nie” i nie pyta, czy jej obecność jest dla mnie komfortowa.

Jak wyznaczyć jasne zasady w rodzinie?
Potrzebuję wsparcia, rady i pomocy, jak wyznaczyć granice. Chcę, żeby mój dom znów był miejscem, gdzie mogę czuć się bezpiecznie – ja i moje dziecko. Bycie młodą mamą to wystarczająco duże wyzwanie. Gdy do tego dochodzi brak prywatności, życie staje się ciągłym stresem.
Proszę o publikację mojego listu, może inne mamy podzielą się swoimi doświadczeniami i poradami. Może ktoś znalazł sposób, jak grzecznie, ale stanowczo powiedzieć „dość” i znów poczuć się panią swojego domu.
Natalia
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: „Mam żal do teściowej, że nie chce zająć się wnuczką. Amelka ma 1,5 roku i marzę, żeby wrócić do pracy”