Reklama

Leżakowanie ma być dla dzieciaków chwilą odpoczynku i wyciszenia, nawet jeśli nie oznacza faktycznej drzemki. W praktyce w wielu przedszkolach wygląda jednak tak samo jak lata temu: dzieci mają leżeć cicho, nie odzywać się i najlepiej zasnąć. Problem w tym, że nie każde dziecko tego potrzebuje.

Specjaliści podkreślają, że przedszkolaki powinny mieć po obiedzie czas na regenerację, ale nie musi on oznaczać snu. Część dzieci potrzebuje drzemki, inne wolą posłuchać bajki, porysować albo pobawić się spokojnie przy stoliku. W dobrze zorganizowanej placówce czas wyciszenia powinien być dostosowany do wieku i potrzeb dziecka.

Tymczasem wielu rodziców twierdzi, że ich dzieci są po prostu zmuszane do leżenia.

– Mój syn nie śpi w dzień już od roku. W domu po obiedzie układa klocki albo ogląda książki. W przedszkolu jest w grupie łączonej z kilkoma 3-latkami i musi przez godzinę leżeć na leżaczku i patrzeć w sufit. Wraca sfrustrowany i codziennie rano pyta, czy znowu będzie „kara po obiedzie” – opowiada mama 4-latka.

Podobnych głosów jest coraz więcej. Rodzice zwracają uwagę, że leżakowanie najbardziej przeszkadza tym dzieciom, które nie potrzebują już drzemek. Zamiast odpocząć, nudzą się, wiercą, a później mają problem z zaśnięciem wieczorem.

Coraz więcej rodziców uważa, że to wygoda nauczycieli

Najwięcej emocji budzi nie samo wyciszenie, ale sposób, w jaki organizowany jest odpoczynek. Rodzice mają poczucie, że nie chodzi już o potrzeby dzieci, ale o wygodę dorosłych.

– Córka powiedziała mi, że pani złości się, kiedy dzieci się ruszają albo szepczą. Muszą leżeć cicho, nawet jeśli nie są śpiące. Nie wierzę, że chodzi tu o dobro dzieci. Mam wrażenie, że to po prostu godzina spokoju dla pań, żeby miały czas na kawkę i plotki – mówi mama 3,5-letniej dziewczynki.

Takie opinie nie są odosobnione. W internecie rodzice wspominają, że dzieci słyszą: „zamknij oczy”, „nie wolno się odzywać”, „masz leżeć”. Wielu dorosłych przyznaje też, że sami pamiętają leżakowanie z własnego dzieciństwa jako jedną z najgorszych rzeczy w przedszkolu. W dyskusjach powtarza się ten sam zarzut: wrzucanie wszystkich dzieci do jednego worka, bez zastanowienia, kto naprawdę potrzebuje snu.

Jednocześnie przepisy wcale nie nakazują, by każde dziecko spało. Przedszkole ma obowiązek zapewnić możliwość odpoczynku, ale nie może zmuszać wszystkich dzieci do drzemki. To placówka ustala zasady, jednak powinna brać pod uwagę potrzeby konkretnego dziecka.

Zamiast leżenia w ciszy – książki, puzzle i spokojna zabawa

Coraz więcej przedszkoli odchodzi od obowiązkowego leżakowania. Po obiedzie dzieci nadal się wyciszają, ale jeśli nie zasną po kilkunastu minutach, mogą przejść do spokojnych aktywności. Najczęściej są to książeczki, kolorowanki, puzzle albo słuchanie bajek.

– Nie rozumiem, dlaczego moje dziecko ma przez godzinę leżeć bez ruchu, skoro można mu dać kredki albo książkę. Przecież ono i tak nie zaśnie. Zamiast odpocząć, tylko się denerwuje – mówi tata przedszkolaka.

Eksperci podkreślają, że sam moment wyciszenia jest potrzebny. Po kilku godzinach hałasu, zabawy i emocji dzieci rzeczywiście potrzebują chwili spokoju. Nie każde jednak potrzebuje tego samego. Jedno dziecko zaśnie w pięć minut, drugie położy się z książką, a trzecie będzie chciało spokojnie układać puzzle. I właśnie to – zdaniem coraz większej liczby rodziców – powinno być dziś standardem w przedszkolach.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: Przed Wielkanocą nauczycielki obserwują w przedszkolu smutny trend. „Dzieci się boją”

Reklama
Reklama
Reklama