„Pierwszego dnia ferii dostałam SMS-a od nauczycielki. Zdziwiło mnie, o co prosi”
Pierwszy dzień ferii zimowych. Plecaki rzucone w kąt, budziki wyłączone, dzieci w piżamach do południa. I wtedy – SMS od wychowawczyni mojego syna z ósmej klasy. Odruchowo pomyślałam, że chodzi o jakieś pilne sprawy organizacyjne albo przypomnienie o egzaminach. Treść wiadomości kompletnie mnie zaskoczyła.

Wiadomość była krótka, ale bardzo treściwa. Nauczycielka napisała, że prosi rodziców, by w czasie ferii naprawdę odpuścili dzieciom. Żeby pozwolili im wypocząć, wyspać się, pobyć z rówieśnikami, a nawet… ponudzić się. Tak, egzamin ósmoklasisty zbliża się wielkimi krokami, ale – jak podkreśliła – ferie nie są od tego, by codziennie rozwiązywać arkusze i nadrabiać materiał.
Przyznała wprost, że dzieci bardzo chcą być już „dorosłe”, ale wciąż nimi nie są. I że my, dorośli, często o tym zapominamy. Czytałam tego SMS-a kilka razy, bo nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę napisała nauczycielka.
Ósmoklasista pod ciągłą presją
Od miesięcy w naszym domu wszystko kręci się wokół egzaminu. Plan nauki, korepetycje, próbne testy, rozmowy o liceach i punktach. Mój syn jest coraz bardziej spięty, łatwo się denerwuje, szybciej się męczy. Widzę, że ta presja robi swoje, choć on sam rzadko się do tego przyznaje.
I nagle przychodzi taka wiadomość – od wychowawczyni, którą dzieci bardzo lubią i szanują. Kogoś, kto zna ich na co dzień, widzi ich zmęczenie, frustrację, czasem bezsilność. To było jak zatrzymanie się w biegu. Jak sygnał: „Halo, coś tu poszło za daleko”.
Zrozumiałam, że w tej gonitwie naprawdę zgubiliśmy coś ważnego. Że zaczęliśmy traktować dzieci jak projekty do dowiezienia, a nie jak ludzi, którzy też mają prawo do odpoczynku.
Nuda też jest potrzebna
Najbardziej poruszyło mnie zdanie o nudzie. Że warto pozwolić dzieciom się nudzić, bo to nie jest strata czasu. To moment, w którym głowa odpoczywa, emocje się regulują, a ciało w końcu przestaje być w trybie „ciągłego napięcia”.
Ta wiadomość dała mi zupełnie nową perspektywę. Uświadomiła mi, że egzamin – choć ważny – nie jest ważniejszy od zdrowia psychicznego mojego dziecka. Że odpuszczenie na kilka dni nie zrujnuje jego przyszłości, a może wręcz przeciwnie – pomoże mu złapać oddech przed ostatnią prostą.
W czasach, gdy tak często słyszymy o wymaganiach, wynikach i presji, taki SMS od nauczycielki to rzadkość. I mam poczucie, że wielu rodziców powinno przeczytać dokładnie taką wiadomość. I wziąć ją sobie do serca.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: „Drugiego dnia półkolonii syn wrócił do domu z płaczem. Nie puszczę tego płazem”