Reklama

„Skoro i tak jesteś w domu…”

Mam troje wnucząt i naprawdę je kocham. Spędzamy razem czas, pieczemy ciasta, chodzimy na spacery, czytamy książki. Lubię być babcią i długo czekałam na tę rolę. Ale bycie babcią to nie to samo, co bycie dyżurną opiekunką na każde zawołanie.

W Dzień Babci synowa zadzwoniła z życzeniami – krótkimi, w biegu. Po chwili dodała, że skoro i tak mam wolny dzień, to może wezmę dzieci „chociaż na kilka godzin”. Bo ona musi coś załatwić, bo mąż pracuje, bo to tylko jeden dzień. Nawet nie zapytała, czy mam plany. Założyła, że je odwołam.

A ja miałam plany. Własne. Umówione od dawna.

Babcia to nie darmowa opiekunka

Zauważyłam, że z czasem granice zaczęły się zacierać. Najpierw była pomoc „od czasu do czasu”. Potem regularne odbieranie z przedszkola. Potem całe weekendy. Aż w końcu pojawiło się oczekiwanie, że zawsze będę dyspozycyjna. Bez pytania. Bez wdzięczności.

Rodzice coraz częściej traktują dziadków jak darmową opiekę. Jak zapasowy plan, który nie ma prawa odmówić, bo „to przecież rodzina”. Tylko że ja też jestem człowiekiem. Mam swoje życie, swoje zdrowie, swoje zmęczenie.

Nie jestem już młoda. Opieka nad kilkorgiem małych dzieci to nie spacer po parku. To hałas, odpowiedzialność, wysiłek. I robię to z miłości, a nie z obowiązku.

Miłość nie polega na poświęcaniu się bez końca

Najbardziej zabolało mnie to, że w Dzień Babci nikt nie zapytał, czego ja chcę. Nikt nie zapytał, czy mam ochotę spędzić ten dzień z wnukami, czy może z przyjaciółką, w teatrze, na kawie. Zostałam sprowadzona do roli – funkcji do spełnienia.

A ja nie chcę być tylko „babcią do pomocy”. Chcę być babcią z wyboru. Taką, która spędza czas z wnukami, bo ma na to przestrzeń i radość, a nie dlatego, że ktoś to zaplanował za nią.

Po tym telefonie postanowiłam zrobić krok w tył. Na chwilę. Żeby odzyskać granice, których nikt nie uszanował. Kocham wnuki, ale nie będę wypruwać sobie żył, żeby innym było wygodniej.

Bo babcia to nie niańka. Babcia to relacja. A relacja wymaga szacunku – w obie strony.

Zobacz także: Nie każda babcia cieszy się z wnuków, ale teściowa posunęła się za daleko. Synkowi pękło serce

Reklama
Reklama
Reklama