Przykre, że tak traktuje się rodziców. „Po tej wiadomości straciłam zaufanie do nauczycielki”
Długo ufałam, że szkoła to miejsce, w którym mogę zostawić dziecko bez obaw. Jednak po ostatniej wiadomości od nauczycielki poczułam, jakby ktoś nagle usunął mi grunt spod nóg.

Szanowna Redakcjo mamotoja.pl, piszę do Was, bo czuję, że to, co mnie spotkało, może poruszyć wielu rodziców. Od początku roku szkolnego starałam się budować dobre relacje z nauczycielką mojej córki. Teraz jednak wszystko runęło.
Wiadomość od nauczycielki, która zabolała najbardziej
Zaczęło się od tego, że kilka dni temu otrzymałam od wychowawczyni krótką wiadomość na dzienniku elektronicznym. Brzmiała ona dokładnie tak, sucho i nieprzyjemnie:
„Dziecko musi przychodzić przygotowane na lekcje. Nie mam obowiązku codziennie przypominać o podręcznikach i stroju na WF, to zadanie rodziców. To już nie jest przedszkole. Trzeba się wziąć wreszcie do pracy”.
Ta krótka, chłodna uwaga sprawiła, że poczułam się jak problem, a nie partner w wychowaniu mojego dziecka. Zawsze starałam się wspierać szkołę, nigdy nie ignorowałam próśb nauczycieli, ale teraz… Po prostu straciłam zaufanie.
Obojętność zamiast wsparcia
Po przeczytaniu tej wiadomości miałam mętlik w głowie. Zabrakło w niej zwykłej empatii i zrozumienia. Czułam, że nie chodziło tylko o podręcznik czy strój na WF, ale o to, że nie jestem traktowana jak rodzic, który chce pomóc swojemu dziecku, tylko jak ktoś, kto ciągle zawodzi. Czy naprawdę tak trudno jest napisać parę słów ze wsparciem, wyjaśnieniem, a nie tylko wyliczać błędy? Czułam, że w tej chwili cała nasza współpraca przestała istnieć.

Proszę o rozmowę, a nie o osądzanie
Chcę zwrócić uwagę, jak ogromne znaczenie mają słowa kierowane do rodziców. Zaufanie do nauczycieli jest dla mnie kluczowe. Po tej wiadomości czuję, że zostałam sama z poczuciem winy i bezsilności. Dlatego apeluję do wszystkich nauczycieli: rozmawiajcie z nami, a nie oceniajcie z góry. Każdy z nas popełnia błędy, ale naprawdę zależy mi na tym, by nasze dzieci miały wokół siebie dorosłych, którzy potrafią rozumieć i wspierać, nawet jeśli czasem coś pójdzie nie tak.
Z wyrazami szacunku,
Oliwia Z.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: „Wiadomość w e-dzienniku przyszła o 7:15 w poniedziałek”. Tak szkoły kpią z rodziców