Rodzice sprzeciwiają się nocnym przedszkolom w sylwestra. „Najważniejszy wieczór chcę spędzić z dzieckiem”
Z każdym kolejnym rokiem coraz częściej słyszę o nocnych przedszkolach otwartych w sylwestra. I za każdym razem czuję ten sam niepokój i sprzeciw, który chcę głośno wyrazić.

Naprawdę nie potrafię zrozumieć, jak można uznać nocną opiekę nad dziećmi w sylwestra za coś normalnego, a nawet godnego promowania.
Nocne przedszkola w sylwestra budzą mój sprzeciw
Sylwester to nie jest zwykły dzień ani zwykły wieczór. To noc pełna hałasu, świateł, fajerwerków, emocji. Nawet dorośli często czują się wtedy przytłoczeni. A jednak coraz częściej słyszę, że dzieci można spokojnie zostawić pod nocną opieką, bo rodzice chcą wyjść, zabawić się, poświętować bez ograniczeń.
Dla mnie to nie jest kwestia nowoczesności ani elastyczności. To pytanie o priorytety. O to, co w rodzicielstwie jest naprawdę ważne. I gdzie przebiega granica między potrzebami dorosłych a poczuciem bezpieczeństwa dziecka.
Najważniejszy wieczór w roku chcę spędzić z dzieckiem
Sylwester w naszym domu to nie nuda ani poświęcenie. To wspólne przygotowania już od popołudnia. Ubieramy razem stół, szykujemy uroczystą kolację, nawet jeśli jest prosta. Dla dziecka to wydarzenie. Może założyć coś odświętnego, może pomóc w kuchni, poczuć, że dzieje się coś wyjątkowego.
Są gry planszowe, wspólne zabawy, śmiech. Czasem robimy domowy bal, czasem oglądamy bajki albo stare filmy. Czekanie na północ jest dla dziecka ogromnym przeżyciem. Nawet jeśli nie zawsze dotrwa do końca, to samo odliczanie, rozmowy, tłumaczenie, co to znaczy nowy rok, zostają w pamięci.
Nie wyobrażam sobie, żeby w taką noc nie być obok. Kiedy dziecko boi się petard. Kiedy zasypia niespokojne. Kiedy chce się przytulić i zapytać, dlaczego na zewnątrz jest tak głośno. Tych chwil nie da się odzyskać ani przeżyć za kogoś.

Przez mniejszość cierpi wizerunek wszystkich rodziców
Najbardziej boli mnie to, że przez takie pomysły potem wszyscy rodzice są oceniani przez pryzmat skrajnych decyzji. Pojawia się narracja, że rodzice chcą się pozbywać dzieci, oddawać je gdziekolwiek, byle mieć wolne. A to zwyczajnie nieprawda.
To jest mniejszość. Głośna, często nagłaśniana w mediach, ale jednak mniejszość. Większość rodziców chce spędzać sylwestra z dziećmi. Nawet jeśli oznacza to zmęczenie, wcześniejsze pójście spać i rezygnację z imprezy do rana.
Chcę powiedzieć głośno, że są rodzice, dla których sylwester z dzieckiem to nie strata, tylko wartość. I że najważniejszy wieczór w roku naprawdę można przeżyć wspólnie. Spokojnie, ciepło i po swojemu.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: 5 oznak, że dziecko jest wychowywane bezstresowo. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że je krzywdzą