Świetlice czynne do 20:00? Nauczyciele załamują ręce, rodzice proszą: „Nie mamy wyjścia”
Coraz więcej rodziców mówi wprost: szkolna świetlica nie nadąża za realnym życiem. Praca do późna lub zmianowa, brak pomocy ze strony rodziny – to codzienność wielu rodzin. Tymczasem w wielu szkołach świetlice zamykają się już około 16:00. Dla części rodziców to ogromny problem organizacyjny.

Jedna z mam postanowiła opowiedzieć o tym w mailu do naszej redakcji. Jej zdaniem system zupełnie nie bierze pod uwagę tego, jak dziś wygląda życie wielu rodzin.
„Nie mam co zrobić z dzieckiem po pracy”
Kobieta (która prosi o anonimowość) opisuje sytuację, którą zna wielu rodziców: kończy pracę późnym popołudniem i nie ma możliwości odebrać dziecka wcześniej ze szkoły. Świetlica zamyka się jednak znacznie szybciej niż jej zmiana w pracy.
Jak podkreśla, nie chodzi o wygodę ani o przerzucanie odpowiedzialności na szkołę. Problem polega na tym, że nie każdy pracuje w godzinach 8-16 czy 7-15 i nie każdy ma w pobliżu dziadków czy opiekunkę.
Rodzice pracujący w sklepach, gastronomii czy usługach często wracają do domu dopiero wieczorem. W takich sytuacjach pojawia się pytanie: kto ma wtedy zająć się dzieckiem?
Coraz częściej pojawiają się więc głosy, że świetlice szkolne powinny działać dłużej – nawet do godziny 20:00. Według niektórych rodziców byłoby to realne wsparcie dla rodzin, które każdego dnia próbują pogodzić obowiązki zawodowe z opieką nad dzieckiem.
Pomysł budzi ogromne emocje
Propozycja wydłużenia godzin pracy świetlic wywołuje gorącą dyskusję. Jedni uważają, że to konieczne dostosowanie szkoły do realiów współczesnego rynku pracy. Inni są przekonani, że byłoby to złe rozwiązanie – zarówno dla dzieci, jak i dla nauczycieli, którym również należy się czas wolny spędzony z rodziną.
Krytycy pomysłu zwracają uwagę, że dzieci spędzałyby w szkole niemal cały dzień, a czas z rodziną ograniczyłby się do godziny czy dwóch przed snem i weekendów. Pojawiają się też obawy o przeciążenie nauczycieli, którzy już teraz mierzą się brakami kadrowymi, niskimi pensjami i trudnymi warunkami pracy.
Psychologowie również przypominają, że dzieci potrzebują przede wszystkim czasu z rodzicami. Długie przebywanie w świetlicy może sprawić, że poczują się opuszczone i będą mieć trudności emocjonalne. W badaniach i rozmowach z dziećmi często pojawia się jedno marzenie: „spędzić czas z mamą albo tatą”.
Rodzice czują się pozostawieni sami sobie
Mimo tych wątpliwości wielu rodziców mówi wprost: system nie daje im żadnej alternatywy. Jeśli nie mają elastycznej pracy ani wsparcia bliskich, codziennie muszą improwizować – prosić sąsiadów o pomoc, brać dzieci do pracy albo zostawiać je pod opieką starszego rodzeństwa.
Dlatego w dyskusji o świetlicach coraz częściej pojawia się pytanie nie tylko o godziny ich pracy, ale też o to, jak szkoła powinna wspierać rodziny w realnym życiu.
Dla jednych wydłużenie czasu działania świetlic byłoby ogromną pomocą. Dla innych – dowodem na to, że szkoła zaczyna zastępować dom.
Jedno jest pewne: temat wraca coraz częściej i wywołuje silne emocje. Bo w gruncie rzeczy chodzi o coś więcej niż godziny pracy świetlicy – o to, jak pogodzić wymagania współczesnego świata z potrzebami dzieci i ich rodzin.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: Wiadomość od matki ucznia zrujnowała jej dzień. Nauczycielka: „Jak zwykle poszło o wycieczkę”