Reklama

Autorka listu zaznacza, że nie ma pretensji do samych nauczycieli, jednak nie rozumie zasad, według których funkcjonują szkolne świetlice.

„Ferie to dla mnie logistyczny koszmar”

„Przez cały rok słyszę, że świetlica jest wsparciem dla pracujących rodziców. A kiedy naprawdę jej potrzebuję, drzwi są zamknięte” – pisze. Podkreśla, że pracuje na etacie, nie ma elastycznych godzin i nie może wziąć dwóch tygodni urlopu w środku zimy.

W liście pojawia się mocne zdanie, które zapadło nam w pamięć. „Nauczyciele wypoczywają, a ja kiszę się z dziećmi w mieszkaniu, próbując jednocześnie pracować zdalnie, gotować, uspokajać konflikty i udawać, że wszystko jest w porządku”. Matka zwraca uwagę, że ferie nie są dla wszystkich czasem wyjazdów w góry czy atrakcyjnych półkolonii. „Nie każdego stać na turnusy za kilka tysięcy złotych. My liczymy każdą złotówkę”.

„Dyżury w świetlicach to nie fanaberia”

Autorka listu proponuje rozwiązanie, które jej zdaniem nie byłoby rewolucją. „Nie mówię o pełnej opiece od świtu do nocy. Wystarczyłyby dyżury, kilka godzin dziennie, rotacyjnie”. Podkreśla, że takie wsparcie pozwoliłoby wielu rodzicom normalnie funkcjonować. „Dzieci miałyby kontakt z rówieśnikami, a my nie musielibyśmy wybierać między pracą a bezpieczeństwem własnych dzieci”.

W liście pojawia się też pytanie o równość. „Dlaczego w innych zawodach trzeba brać urlop na własną rękę, kombinować z opieką, a szkoły po prostu się zamyka i nauczycieli wysyła na wczasy?”. Autorka nie ukrywa żalu, ale stara się pisać bez agresji. „Ja naprawdę szanuję pracę nauczycieli. Tylko ktoś zapomniał, że za tymi dziećmi stoją rodzice z konkretnymi obowiązkami”.

logistyka w ferie
Ferie nie są dla wszystkich czasem wyjazdów w góry czy atrakcyjnych półkolonii, fot. AdobeStock/Lumos sp

Głos jednej matki, problem wielu rodzin

Ten list nie jest odosobniony. Do redakcji regularnie trafiają podobne historie, zwłaszcza w okresach ferii i wakacji. Rodzice czują się pominięci w systemowych rozwiązaniach, które teoretycznie mają ich wspierać. „Czuję, że państwo zakłada, że ktoś mi te dzieci w ferie przejmie. Tylko nikt nie mówi kto” – kończy autorka.

Jej słowa pokazują napięcie między potrzebą odpoczynku nauczycieli a codziennością rodzin, które nie mają zaplecza w postaci dziadków, urlopów ani dodatkowych pieniędzy. Dyskusja o dyżurach w świetlicach wraca co roku, jednak wciąż brakuje rozwiązań, które uwzględniałyby różne modele życia. Ten list to kolejny sygnał, że temat nie znika, a rodzice coraz głośniej mówią o swoim zmęczeniu.

Zobacz też: Toksyczni dziadkowie uparcie powtarzają tych 7 zdań. Tak przeszkadzają rodzicom w wychowaniu

Reklama
Reklama
Reklama