Nie potrafię przejść obojętnie obok tego, co dzieje się w szkolnej szatni mojego dziecka. Za każdym razem, gdy przyprowadzam córkę do szkoły i otwieram drzwi tej szatni, ogarnia mnie poczucie wstydu. Brudne podłogi, rozrzucone ubrania, a nawet kawałki kanapek i przede wszystkim dzieci, które wchodzą do szkoły w zabłoconych butach, bo nie mają na zmianę kapci – to obraz, który powtarza się każdego dnia. Chciałabym, żeby było inaczej, ale niestety nikt nie zwraca na to większej uwagi.

WIDEO…

player placeholder

Szkolna szatnia pełna brudu – kto za to odpowiada?

Obserwuję innych rodziców – jedni przechodzą obojętnie, inni nawet nie zauważają, jak wygląda miejsce, gdzie ich dzieci zaczynają dzień. Sama często rozmawiam z córką o tym, żeby dbać o swoje rzeczy, ale co z tego, jeśli większość dzieci i rodziców najwyraźniej nie widzi w tym żadnego problemu? Coraz częściej mam wrażenie, że szkolna szatnia jest lustrzanym odbiciem tego, jak wygląda dom i podejście do porządku w rodzinie.

Dlaczego dzieci nie mają kapci? Skutki rodzicielskiej obojętności

Przyglądam się dzieciom, które bez mrugnięcia okiem przechodzą przez korytarz w zabłoconych, mokrych butach. Często zdarza się, że dzieci nie mają nawet kapci na zmianę. Rozumiem, że można zapomnieć raz czy dwa, ale gdy staje się to regułą, zaczynam się zastanawiać – czy to tylko wygoda, czy raczej sygnał, że w domu nikt nie przywiązuje wagi do porządku?

Zobacz także:

Mam wrażenie, że coraz więcej rodziców nie przejmuje się tym, jak wyglądają szatnie, bo ich priorytety są gdzie indziej. Niestety, dzieci uczą się od dorosłych. Jeśli widzą, że brud w szkole nie przeszkadza mamie czy tacie, same nie będą zwracać uwagi na porządek ani w szatni, ani w domu. Efekt jest taki, że w szkolnej szatni panuje chaos, a dzieci przestają szanować wspólną przestrzeń.

szatnia w szkole
Nasza czytelniczka chciałaby, aby w szkolnej szatni panował porządek, fot. AdobeStock/Jean-Michel LECLERCQ

Szkolna szatnia jako wizytówka rodziny – wstyd, który boli

Nie chcę nikogo oceniać, ale trudno nie zauważyć, że stan szatni mówi wiele o nas jako rodzicach. Szkoła to przecież drugi dom naszych dzieci – to tutaj uczą się nie tylko matematyki czy polskiego, ale też zasad współżycia, szacunku do innych i wspólnej przestrzeni. Kiedy widzę, jak dzieci rzucają kurtki na podłogę albo zostawiają po sobie ślady błota, zastanawiam się, czy ktoś w ogóle uczy je odpowiedzialności.

Wstyd mi, kiedy muszę tłumaczyć córce, dlaczego trzeba zmienić buty, dlaczego warto posprzątać po sobie, skoro tyle innych dzieci tego nie robi. Chciałabym, byśmy wszyscy – rodzice – dali dobry przykład. Wystarczy odrobina uwagi: przypomnieć dziecku o kapciach, zwrócić uwagę na porządek. To naprawdę nie jest dużo, a może zmienić tak wiele.

Drodzy rodzice, proszę − rozmawiajmy z dziećmi o tym, czym jest szacunek do wspólnej przestrzeni. Zwracajmy uwagę na to, w jakim stanie zostawiają swoje rzeczy w szatni. Warto też, byśmy my – rodzice – reagowali, kiedy widzimy, że inne dzieci chodzą po szkole w brudnych butach. To żaden wstyd przypomnieć komuś o kapciach czy poprosić o zdjęcie brudnych butów. W końcu chodzi o dobro naszych dzieci i ich codzienne funkcjonowanie w szkole.

Justyna


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: Zdradziła, jak dzieli rodziców odbierających dzieci z przedszkola. „Ten typ jest najgorszy”