Reklama

„Nie przejmuj się, ja zrobię za ciebie” – pułapka wygody

Zdarza się, że rano przy śniadaniu wyręczamy dziecko, bo spieszymy się do pracy. „Daj, ja zrobię, będzie szybciej, a nie możemy się spóźnić” – myślimy, a czasem mówimy na głos, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób wysyłamy dziecku sygnał: „Nie dasz sobie rady”.

Tymczasem to właśnie próbowanie, popełnianie błędów i samodzielne dokańczanie zadań buduje pewność siebie i poczucie kompetencji. Kiedy rodzic wyręcza, nawet z miłości, dziecko zaczyna wierzyć, że nie jest w stanie podołać wyzwaniom – a najgorsze jest to, że samo nie dostrzega, kiedy zaczyna się ograniczać.

Nieświadome komentarze – drobne, ale bolesne

Często nie zdajemy sobie sprawy, że słowa typu „Uważaj, bo ci się nie uda” czy „To za trudne dla ciebie” mogą działać jak cichy sabotaż. Dzieci chłoną wszystko – ton głosu, mimikę, podteksty.

Kiedy dorosły wciąż podkreśla trudność zadania lub sugeruje, że dziecko potrzebuje pomocy, zamiast pozwolić mu spróbować, dzieci uczą się lęku przed porażką. A strach przed niepowodzeniem podcina skrzydła szybciej niż docinki rówieśników w szkole.

Jak to zmienić?

  • Daj próbować samodzielnie – nawet jeśli będzie to wolniejsze, niepoprawne czy niezgrabne. Ważniejsze jest, że dziecko próbuje.
  • Komentuj wysiłek, nie efekt – zamiast mówić „Nie uda ci się”, chwal starania i kreatywne podejście: „Fajnie, że próbowałeś/aś znaleźć rozwiązanie!”.
  • Nie wyręczaj od razu – poczekaj kilka sekund, pozwól dziecku pomyśleć, zaplanować, spróbować. Nawet jeśli pojawi się drobny błąd, jest to cenna lekcja.

Nieświadome nawyki rodziców mogą pozbawić dziecko pewności siebie, choć sami działamy z najlepszych intencji. Każdy moment, w którym pozwalamy dziecku podjąć ryzyko, popełnić błąd i spróbować ponownie, buduje skrzydła, które pozwolą mu wzbić się wysoko.

Zobacz także: 6 błędów wychowawczych szkoły. „Teraz muszę wszystko naprawiać w domu”

Reklama
Reklama
Reklama