Reklama

Szatnia o poranku – wszyscy w tym samym biegu

Codziennie odprowadzam do przedszkola mojego 4-letniego synka. Scenariusz zwykle wygląda tak samo – szybkie zdejmowanie kurtki, czapka rzucona na półkę, buziak na do widzenia, „miłego dnia” wypowiedziane w pół kroku. Rodzice witają się z panią jednym skinieniem głowy i znikają, bo praca, bo autobus, bo spotkanie, bo życie.

Po południu jest podobnie. Dzieci jeszcze chciałyby coś dorysować, dokończyć zabawę, opowiedzieć historię dnia, ale rodzice już stoją w drzwiach, zmęczeni, myślami przy obiedzie, zakupach, kolejnym punkcie z listy obowiązków. Sama często jestem jedną z nich.

Ten jeden typ rodzica, który się wyróżnia

I nagle oni. Rodzice, którzy jakby nie słyszeli tykającego zegara. Którzy kucają przy dziecku i spokojnie czekają, aż samo włoży buty – nawet jeśli trwa to wieczność. Którzy pozwalają na długie pożegnanie, przytulanie, machanie w oknie. Nie poprawiają, nie poganiają, nie mówią „no szybciej”.

Po przedszkolu jest tak samo. Ich dzieci mówią – a oni naprawdę słuchają. Zadają pytania, dopytują, reagują z autentycznym zainteresowaniem. Nie zerkną co chwilę na telefon. Nie przerywają. Są tam całym sobą.

Za każdym razem, gdy ich widzę, myślę to samo – jak oni to robią?

Zazdrość, która nie jest zła

Nie zazdroszczę im idealnego życia. Zazdroszczę im spokoju. Uważności. Tego, że potrafią na chwilę zatrzymać świat, choćby w tej jednej przedszkolnej szatni. I coraz częściej dochodzę do wniosku, że to nie kwestia ilości czasu, tylko decyzji.

Może też mogę odpuścić jedno spojrzenie na zegarek. Może świat się nie zawali, jeśli dam synowi pięć minut więcej. Może on zapamięta nie to, czy byłam punktualna, ale to, czy byłam dla niego.

Ci rodzice są dla mnie fenomenem, ale też cichą inspiracją. Pokazują, że nawet w codziennym biegu da się być obecnym. I że czasem największym luksusem, jaki możemy dać dziecku, nie są zajęcia dodatkowe ani zabawki – tylko nasza uważność.

Wracam z przedszkola i myślę sobie jedno – jutro spróbuję być choć odrobinę bardziej jak oni. Nawet jeśli tylko przez te kilka minut w szatni.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz także: „Nie dam rady odpieluchować 3-latki”. Matka oburzona wymaganiami przedszkola

Reklama
Reklama
Reklama