Teściowa robi leciuteńki sernik wg zasady 1:3. Nie ma lepszego przepisu, a ciasto rozpływa się jak pianka
Zawsze myślałam, że to ja będę uczyć teściową nowych przepisów, a tymczasem to ona zaskakuje mnie na każdym kroku. Jej sernik jest tak delikatny, że dzieci proszą o dokładkę, a ja wciąż pytam: jak ona to robi?

Tajemnica teściowej – zasada 1:3
Droga redakcjo, piszę do was, bo wciąż nie mogę wyjść z podziwu dla mojej teściowej. To ona pokazała mi, że kuchnia nie musi być ciężka, tłusta i przeładowana dodatkami. Zawsze mawia, że prawdziwe szczęście kryje się w prostocie, a jej sernik to najlepszy dowód na te słowa. Cała magia polega na proporcji 1:3 – jeden ser do trzech jajek. Brzmi banalnie, a efekt jest tak niezwykły, że trudno w to uwierzyć, dopóki nie spróbuje się choć kawałka.
Kiedy pierwszy raz podała mi ten sernik, myślałam, że to jakiś wymyślny deser z cukierni. A to był zwykły, domowy wypiek – przygotowany bez nadęcia, bez drogich składników. Ciasto miękkie jak pianka, lekko wilgotne, rozpływające się w ustach. Dzieci od razu porzuciły moje muffinki i ciasta czekoladowe, a zaczęły wołać tylko: babciu, zrób sernik.
Uczę się gotowania od teściowej
Przyznam szczerze – na początku byłam trochę zazdrosna. W końcu to ja chciałam być tą, której przepisy będą królować w domu. Ale kiedy zobaczyłam, jak moi synowie i córka zajadają się obiadem zrobionym przez babcię, poczułam, że powinnam się uczyć, a nie rywalizować. Teściowa nie kryje żadnych sekretów – dzieli się ze mną wszystkim, od proporcji, przez triki, aż po drobne szczegóły, które decydują o smaku.
Mówi: „nie przesadzaj z cukrem, pozwól serowi grać główną rolę”. Albo: „piekarnik nie może być za gorący, ciasto musi dojrzewać powoli”. Słucham jej, notuję, próbuję odtworzyć – i choć jeszcze nie dorównuję jej wprawie, widzę, że moja kuchnia nabiera nowego charakteru.
Dlaczego dzieci kochają dania babci
Zauważyłam, że dzieci inaczej jedzą, kiedy gotuje babcia. Może to kwestia smaku, a może po prostu miłości, którą wkłada w każde danie. Jej rosół ma aromat dzieciństwa, pierogi smakują tak, że talerze zawsze są puste, a sernik… cóż, sernik to już nasza domowa legenda.
Czasem myślę, że to nie tylko przepis jest wyjątkowy, ale cała filozofia teściowej – spokojna, cierpliwa, uważna. Ona nie goni, nie liczy minut, nie denerwuje się, że coś nie wychodzi. Po prostu gotuje. I właśnie tego staram się od niej nauczyć – że w kuchni najważniejszy jest spokój, serce i proporcje, a nie idealny wygląd czy skomplikowane składniki.
Przepis na leciutki sernik teściowej wg zasady 1:3:
Składniki:
- 1 kg dobrego twarogu (najlepiej mielonego, trzykrotnie)
- 3 jajka na każde 300 g sera (czyli ok. 9–10 jajek na 1 kg twarogu)
- 1 kostka masła (200 g)
- 100 g cukru
- 1 budyń waniliowy w proszku (bez cukru)
- odrobina cukru waniliowego
Przygotowanie krok po kroku:
- Oddziel żółtka od białek. Białka odstaw do ubicia na sztywną pianę.
- Masło utrzyj z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę.
- Dodawaj po jednym żółtku, cały czas miksując.
- Do masy stopniowo dodawaj twaróg, a następnie wsyp proszek budyniowy. Dokładnie wymieszaj, aż składniki się połączą.
- Na koniec delikatnie wmieszaj sztywną pianę z białek – najlepiej łyżką, żeby masa nie opadła.
- Wylej ciasto do wysmarowanej tłuszczem i oprószonej bułką tartą formy.
- Piecz w piekarniku nagrzanym do 170°C przez około 50–60 minut, aż wierzch się lekko zarumieni.
- Po upieczeniu uchyl drzwiczki piekarnika i zostaw sernik na 10–15 minut, żeby nie opadł.
Efekt? Ciasto leciutkie jak pianka, o smaku, który trudno zapomnieć.
Z serdecznymi pozdrowieniami,
Marzena
Chcesz skomentować albo opisać własną historię? Napisz do nas na adres: redakcja@mamotoja.pl. Czekamy na Twoją opinię.
Zobacz też: Teść wydawał się ideałem męża i ojca, dopóki nie odkryłam jego tajemnicy. Ukrywał to w piwnicy