Reklama

Szanowna Redakcjo, piszę do Was, bo nie mam już komu się zwierzyć. Koleżanki mówią, żebym się nie przejmowała, że „takie czasy”. Ale ja nie potrafię udawać, że wszystko jest w porządku. Przez całe życie uczyłam się, że rodzina to wsparcie, a pomoc wraca. U mnie wróciło tylko zmęczenie.

Zaczęło się niewinnie. Najpierw prośby, potem oczekiwania. Zawsze miałam być pod ręką. Gdy wnuk zachorował, synowa nawet nie zapytała, czy mogę przyjechać. Zadzwoniła i powiedziała, że dziecko zaraz u mnie będzie, bo ona ma spotkanie. Przywiozła je z gorączką, bez leków, bez piżamy. Gdy zapytałam, co mam robić, usłyszałam tylko: „Przecież sobie poradzisz”.

Babcia to nie darmowa opiekunka do wnuków

Pamiętam dzień, kiedy po całym tygodniu pilnowania wnuków, gotowania obiadów i sprzątania, poprosiłam synową, żeby w weekend zajęła się dziećmi sama. Chciałam pojechać do lekarza i zwyczajnie odpocząć. Spojrzała na mnie z wyrzutem i powiedziała, że „ona też jest zmęczona” i że „babcia powinna się cieszyć, że ma wnuki pod ręką”. Nikt nie zapytał, kiedy ja ostatni raz się cieszyłam czymkolwiek dla siebie.

Innym razem przygotowałam świąteczny obiad. Trzy dni stania przy garach, bo synowa stwierdziła, że „u mnie zawsze smakuje lepiej”. Po wszystkim nie usłyszałam nawet „dziękuję”. Za to dostałam uwagę, że barszcz był za mało czerwony, a sernik zbyt suchy. Zmywałam naczynia sama, a oni siedzieli z telefonami w rękach. Wtedy po raz pierwszy poczułam się jak obca we własnym domu.

zmęczona babcia
Zawsze chętni do pomocy dziadkowie nie chcą czuć się jak służący, fot. AdobeStock/JenkoAtaman

Niewdzięczność boli bardziej niż zmęczenie

Najbardziej zapamiętam sytuację, gdy poprosiłam, żeby nie przywozili wnuków bez zapowiedzi. Tego samego dnia stanęli pod drzwiami. Synowa powiedziała „Nie dramatyzuj” i „Przecież i tak jesteście w domu”. Jakby mój czas nie miał żadnej wartości. Jakbyśmy z dziadkiem byli meblem, który zawsze stoi na miejscu.

W Dzień Babci i Dziadka zamykam drzwi

Ten dzień nie jest karą dla wnuków. To krzyk zmęczonej kobiety, która przez lata była cicha. Nie chcę prezentów, laurek ani życzeń na pokaz. Chcę szacunku i zwykłego „dziękuję”. Jeśli tego nie ma, to wolę ciszę niż kolejne upokorzenie.

Może ten list coś zmieni. A może nie. Ale pierwszy raz od dawna zrobiłam coś dla siebie. I choć serce boli, wiem, że dłużej już nie dam rady udawać, że bycie babcią oznacza bycie służącą.

Zobacz też: „Teściowie chcą zabrać wnuki na ferie. Po pytaniu mojej matki rozbeczałam się”

Reklama
Reklama
Reklama