Reklama

Zagadała mnie, kiedy pomagałam swojemu dziecku przebrać się w szatni.

– Powiedz mi, twoje dziecko już umie wiązać buty? – zapytała.

„Pani zwróciła mi uwagę”

Przyznam, że trochę mnie to pytanie zaskoczyło. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że tak – moja córka już radzi sobie ze sznurówkami. Uczyłyśmy się tego w domu od jakiegoś czasu i w końcu się udało.

Wtedy mama westchnęła i opowiedziała mi, dlaczego o to pyta.

– No dobra, to mam problem – powiedziała. – Według mnie Kajtek ma jeszcze czas na to, on ma dopiero 6 lat przecież. A ostatnio ciocia Ania zwróciła mi uwagę, że on nadal nie umie ich wiązać.

Było widać, że ta sytuacja ją poruszyła. Po chwili dodała:

– Zastanawiam się, czy to w ogóle w porządku. Czy w tym wieku dzieci naprawdę muszą już to umieć? Przecież dopiero się uczą.

Słuchałam jej i pomyślałam, że to chyba jeden z tych tematów, które dla jednych są drobiazgiem, a dla innych potrafią stać się źródłem stresu.

Każde dziecko uczy się przecież w swoim tempie. Jedne łapią takie rzeczy szybciej, inne potrzebują więcej czasu i powtórzeń. W wieku sześciu lat różnice między dziećmi potrafią być naprawdę duże.

Czy to już obowiązkowa umiejętność?

Mama chłopca przyznała, że od tamtej uwagi nauczycielki zaczęła się zastanawiać, czy to ona coś przeoczyła.

– Może rzeczywiście powinnam wcześniej go tego nauczyć? – powiedziała. – Ale z drugiej strony mam wrażenie, że dzieci dopiero się tego wszystkiego uczą.

Trudno było się z nią nie zgodzić. Zerówka to przecież czas, kiedy dzieci zdobywają wiele codziennych umiejętności – od ubierania się po różne drobne czynności, które dla dorosłych są oczywiste.

Kiedy wracałam do domu, pomyślałam, że takie rozmowy w szatni pokazują coś ważnego. Niby chodzi tylko o sznurówki, ale za tym kryje się większe pytanie: czego właściwie powinniśmy już wymagać od sześciolatków, a na co wciąż powinni mieć jeszcze czas.

Zobacz także: To plaga w polskich domach. Konsekwencje są przykre i mogą się odezwać po latach

Reklama
Reklama
Reklama