Reklama

Piszę do Państwa, bo od kilku dni nie mogę przestać o tym myśleć. Mam wrażenie, że wielu rodziców zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się między dziećmi w sali przedszkolnej, ale nie tylko.

Mam czteroletnią córkę i jak większość rodziców codziennie odprowadzam ją rano do przedszkola. Zwykle wszystko wygląda podobnie – dzieci bawią się klockami, ktoś rysuje, ktoś siedzi przy stoliku z puzzlami. Czasem ktoś płacze przy rozstaniu, czasem ktoś się śmieje. Zwykłe przedszkolne życie.

Ale kilka dni temu zobaczyłam coś, co mnie naprawdę zaskoczyło.

To, co usłyszałam od dzieci, bardzo mnie zdziwiło

Przyszłyśmy do sali trochę wcześniej niż zwykle. Pani była jeszcze na korytarzu z innymi dziećmi, a w środku zostało kilka maluchów. Myślałam, że spokojnie poczekamy chwilę, aż wszyscy się zejdą.

I wtedy usłyszałam rozmowę dwóch chłopców. Na początku nawet nie zwróciłam na to większej uwagi, ale po chwili naprawdę zamarłam.

Chłopcy rozmawiali o rzeczach, które zupełnie nie brzmiały jak rozmowa cztero- czy pięciolatków. Pojawiały się słowa, których moje dziecko w domu nigdy nie używało i których, szczerze mówiąc, wcale nie chciałabym słyszeć z ust tak małych dzieci.

Jeden z nich opowiadał drugiemu, że „widział to w telefonie taty”. Drugi z kolei mówił, że jego starszy brat też mu takie rzeczy pokazywał.

Nie będę powtarzać dokładnie tych słów, bo nie o to chodzi. Chodzi raczej o to uczucie, które wtedy miałam – ogromne zdziwienie, że tak małe dzieci mają już kontakt z takimi treściami.

I zaczęłam się zastanawiać, czy rodzice tych dzieci naprawdę wiedzą, co ich dzieci oglądają.

Małe dzieci chłoną wszystko jak gąbka

Nie mam pretensji do tych chłopców. To przecież nie jest ich wina. Dzieci powtarzają to, co usłyszą albo zobaczą. Dla nich to często tylko ciekawostka albo coś zabawnego.

Ale właśnie dlatego tak bardzo mnie to poruszyło.

Bo mam wrażenie, że dziś dzieci mają dostęp do ogromnej ilości treści, których my jako rodzice często nie kontrolujemy. Telefony, tablety, telewizja, starsze rodzeństwo, internet – to wszystko sprawia, że nawet przedszkolaki potrafią zobaczyć rzeczy zupełnie nieodpowiednie dla ich wieku.

Czasem wystarczy chwila nieuwagi. Telefon zostawiony na stole, film włączony w tle, starszy brat pokazujący coś młodszemu.

A potem te dzieci przychodzą do przedszkola i zaczynają o tym rozmawiać między sobą.

I nagle okazuje się, że jedno dziecko dowiaduje się czegoś od drugiego, a drugie od trzeciego. I tak to się rozchodzi.

przedszkole
Mama nie wini rodziców za to, co usłyszała w przedszkolu, fot. AdobeStock/Dusan Petkovic

Zaczęłam się martwić o własne dziecko

Kiedy wyszłam z przedszkola, przez cały dzień myślałam o tej sytuacji. Nie dlatego, że chcę kogokolwiek oceniać. Każdy rodzic stara się wychowywać dziecko najlepiej, jak potrafi.

Ale zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę wiemy, co nasze dzieci oglądają i czego słuchają.

Moja córka też czasem korzysta z telefonu, ogląda bajki czy krótkie filmiki. Zawsze staram się sprawdzać, co to jest. Ale ta sytuacja uświadomiła mi, że nie wszystko da się kontrolować.

Bo dzieci przynoszą do przedszkola nie tylko zabawki czy kanapki. Przynoszą też historie, słowa i obrazy, które zobaczyły gdzieś wcześniej.

I czasem są to rzeczy, na które inne dzieci w ogóle nie są gotowe.

Może warto częściej pytać dzieci o ich świat

Sama po tej sytuacji zaczęłam częściej rozmawiać z córką o tym, co widzi i słyszy. Pytam ją, o czym rozmawiają dzieci w przedszkolu. Co oglądają. Co opowiadają sobie nawzajem.

Bo mam wrażenie, że świat dzieci zmienił się bardzo szybko, a my – dorośli – nie zawsze za tym nadążamy.

Kiedyś największym problemem było to, że ktoś przyniósł do szkoły gumę do żucia albo zakazaną zabawkę. Dziś dzieci przynoszą ze sobą rzeczy dużo trudniejsze do zauważenia.

Słowa, które gdzieś usłyszały. Obrazy, które gdzieś zobaczyły. Historie, które ktoś im opowiedział.

I właśnie dlatego pomyślałam, że może warto o tym powiedzieć głośno. Może wielu rodziców naprawdę nie wie, co czasem pojawia się w rozmowach między dziećmi.

A ja po tamtym poranku w przedszkolu już wiem jedno – czasem wystarczy chwila, żeby naprawdę się zdziwić.

Ula


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: 5 rozwijających bajek dla dzieci. Logopedka mówi wprost: wspierają mowę i wyobraźnię

Reklama
Reklama
Reklama