Wyskoczyła z dzieckiem do Dino po chleb, wróciła wstrząśnięta. „Wstydzę się za rodziców”
Wybrałam się z dzieckiem do Dino tylko po chleb. To, co zobaczyłam przy kasie, sprawiło, że do dziś nie mogę zapomnieć o tej sytuacji. Szczerze? Wstydzę się za innych rodziców.

Wybrałam się z moim synkiem do sklepu Dino, chcąc tylko kupić chleb i wrócić do domu. Nie spodziewałam się, że zwykła wizyta po zakupy sprawi, że do dziś będę czuła wewnętrzny niepokój. Na miejscu, tuż przy kasie, zauważyłam matkę z dwojgiem małych dzieci. Jedno z nich, mniej więcej roczne, siedziało w wózku i miało w rękach tablet. Obok stała starsza, może dwuletnia dziewczynka, zapatrzona w ekran telefonu. W tym czasie ich matka nie zwracała na dzieci najmniejszej uwagi.
Małe dzieci z elektroniką – czy to już nowa codzienność?
Obserwowałam tę scenę i nie mogłam się nadziwić. Dzieci, tak malutkie, zamiast kontaktu z mamą, oglądały coś na ekranach. Tablet i telefon w rękach maluchów nie były dla nich nowością – poruszały się po nich z wprawą, jakby codziennie spędzały czas z elektroniką. Zamiast rozmowy, dotyku, wspólnego wybierania bułek czy jabłek, dostały ekrany i samotność. Trudno było mi to zrozumieć. Czy naprawdę tak bardzo przeszkadzają nam własne dzieci, że za wszelką cenę chcemy je od siebie odciąć?
Głośne wulgaryzmy przy dzieciach – szokujący brak wyczucia
Kiedy wydawało mi się, że już nic mnie nie zaskoczy, matka dzieci zaczęła rozmawiać przez telefon. Jej głos rozchodził się po całym sklepie, a ja nie mogłam uwierzyć − każde kolejne słowo było coraz bardziej wulgarne. Przekleństwa padały jedno po drugim, jak przerywniki, bez żadnego skrępowania, choć przy niej były jej własne dzieci. Nie zwracała na nie uwagi, nie przejmowała się, że obcy ludzie patrzą, a maluchy słuchają każdego słowa.
Uderzyło mnie to, że ta rodzina wcale nie wyglądała na patologiczną. Dzieci nie były zaniedbane, miały na sobie schludne ubrania, nowe ciepłe buty. Gadżety w ich rękach też wyglądały na raczej kosztowne, matka była dobrze uczesana, umalowana. A jednak coś tam poszło bardzo nie tak.

Rodzice już nie wychowują dzieci?
Nie jestem zwolenniczką oceniania innych, ale tej sceny nie potrafię wyrzucić z pamięci. Zastanawiam się, jak czuły się te maluchy. Czy tablet i telefon były dla nich nagrodą, czy tylko sposobem, by mama mogła spokojnie rozmawiać przez telefon i robić zakupy? Każdy z nas, rodziców, czasem daje dziecku bajkę na telefonie, by na chwilę odetchnąć – to zrozumiałe. Ale tutaj dzieci były jakby poza światem, a matka skupiona wyłącznie na sobie i rozmowie, która pełna była agresji i wulgaryzmów.
To, co zobaczyłam, zostawiło we mnie niepokój i smutek. Zastanawiam się, dokąd zmierzamy jako społeczeństwo i jako ludzie, jeśli troska o dzieci to dziś coraz częściej tylko nowe buty i telefon, a nie bliskość i wychowanie.
Gabriela
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: „Świetlice powinny być otwarte w soboty i niedziele”. Rodzice już nie wyrabiają