Reklama

Matka jednego z przedszkolaków nie kryje złości. W liście, który przesłała do redakcji, opisała sytuację, która – jak podkreśla – nie miała miejsca po raz pierwszy. „Kiedy mój syn wrócił do domu, zobaczyłam, że ma na sobie zupełnie inne ubrania niż te, które mu rano założyłam” – pisze kobieta.

Co wydarzyło się w przedszkolu?

Według jej relacji chłopiec został odebrany z przedszkola w cudzej odzieży. „Nie chodzi tylko o to, że to nie były jego rzeczy. Koszulka była za mała, spodnie zniszczone. Czy naprawdę nikt nie zauważył, że to nie jego rzeczy?” – pyta matka, która nie ukrywa, że sytuacja ją oburzyła i zmartwiła.

W liście kobieta zarzuca opiekunkom brak zaangażowania i dbałości o dzieci. „Mam wrażenie, że tam tylko udają, że dbają o dzieci. Jak można tak beztrosko podchodzić do podstawowych obowiązków?” – zaznacza. Jej syn uczęszcza do tego samego przedszkola od dłuższego czasu, jednak podobne sytuacje zdarzyły się już wcześniej.

„To nie pierwszy raz” – matka nie kryje rozgoryczenia

Autorka listu nie ukrywa, że obecna sytuacja to kropla, która przelała czarę goryczy. „Już wcześniej syn wracał w zamienionych ubraniach. Tłumaczono to pomyłką, że dzieci się przebierały, że się bawiły. Ale ile razy można tłumaczyć to zabawą?” – pyta rozgoryczona matka.

W swojej wiadomości wyraża żal, że mimo licznych rozmów z personelem i zgłaszania problemu, nie widać poprawy. „Za każdym razem słyszę przeprosiny i zapewnienia, że to się więcej nie powtórzy. Ale mija tydzień, dwa i znowu to samo” – pisze.

Kobieta twierdzi, że pomyłki dotyczące ubrań mogą świadczyć o braku należytej opieki. „Skoro nie są w stanie dopilnować, kto w co jest ubrany, to co z innymi rzeczami? Co z jedzeniem, z higieną, z bezpieczeństwem?” – zadaje dramatyczne pytania.

dzieci w przedszkolu
Matkę zaniepokoił brak uważności nauczycielek w przedszkolu, fot. AdobeStock/poplasen

Gdzie jest granica opieki nad dzieckiem?

Sprawa, choć pozornie błaha, poruszyła naszą redakcję. Ubrania to w końcu nie tylko kwestia estetyki, ale też higieny, komfortu i poczucia bezpieczeństwa dziecka. „Syn był zawstydzony, kiedy go odebrałam. Powiedział, że koledzy się śmiali, że ma na sobie spodnie z dziurą. A ja mu takich do przedszkola nie zakładam” – relacjonuje matka.

Z listu wynika, że kobieta rozważa przeniesienie syna do innej placówki. „Nie chcę już dłużej narażać go na takie sytuacje. Dziecko powinno czuć się w przedszkolu bezpieczne, zadbane i zauważone” – podkreśla.

Sprawa opisana przez matkę to przykład, jak ważna jest codzienna uważność w pracy z najmłodszymi. Jedna pomyłka może stać się przyczyną utraty zaufania rodzica i negatywnie wpłynąć na dziecko. „Nie oczekuję cudów. Tylko minimum zaangażowania i odpowiedzialności” – kończy swój list kobieta.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: W niedzielę wieczorem przyszła wiadomość z przedszkola. Matka: „Kpina, i co ja zrobię z synem?”

Reklama
Reklama
Reklama